Kultura i rozrywka

Jaworznianie z pasją – Agnieszka Kaźmierczyk wydała drugą książkę

 

„Topielica ze Świtezi” to tytuł drugiej książki Agnieszki Kaźmierczyk, jaka ukazała się w ostatnich dniach nakładem wydawnictwa WasPos. Pisarka z Jaworzna idzie za ciosem i już zapowiada kolejne publikacje. My tymczasem zapraszamy do rozmowy z autorką, na tematy dotyczące nie tylko jej nowej książki.

Agnieszka Kaźmierczyk jest absolwentką Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, a także Studium Dziennikarskiego. Na co dzień pracuje jako nauczyciel języka polskiego w Szkole Podstawowej nr 16. Ma duże doświadczenie w pracy dziennikarskiej. W przeszłości była redaktorem działu kulturalnego „Dziennika Polskiego”, a także współwydawcą dodatku „Student”, pracowała też w lokalnej prasie. Obecnie współtworzy popularny portal multirodzice.pl, odwiedzany przez kilkanaście tysięcy użytkowników miesięcznie.

W 2013 roku ukazała się jej pierwsza książka – „Księżyc nad Świtezią”. Czytelnicy dość długo musieli czekać na jej kolejną publikację – było jednak warto. Na przełomie października i listopada ukazała się druga powieść Agnieszki Kaźmierczyk – „Topielica ze Świtezi”. Jest to historia dwojga młodych ludzi – Wojtka i Svetlany – w których relację wkrada się magia i stworzenia pochodzące wprost ze słowiańskiej mitologii i demonologii. Książka wciąga od pierwszych stron i idealnie nadaje się do zapełnienia długich jesiennych wieczorów. Warto po nią sięgnąć, by chociaż na chwilę przenieść się w inny, a w sumie bardzo bliski nam kulturowo świat. „Topielica ze Świtezi” jest już dostępna w najlepszych księgarniach i może być ciekawym pomysłem na prezent na nadchodzące święta.

Dwie wydane książki, setki tekstów publicystycznych, praca w charakterze copywritera i dziennikarza – to już całkiem imponujący dorobek pisarski. Czym właściwie dla Pani jest pisanie?

A.K.: – Pisanie jest odskocznią dającą mnóstwo przyjemności, pozwalającą na samorealizację. Gdy nie piszę, czuję, że nie jestem do końca spełniona, stąd praca w portalu multirodzice.pl, stąd książki.

Przed kilkoma dniami ukazała się Pani druga powieść „Topielica ze Świtezi”. Podobnie jak we wcześniejszej książce – „Księżycu nad Świtezią” – czerpie Pani pełnymi garściami ze słowiańskiej mitologii. Skąd zainteresowanie taką właśnie tematyką? Czy ma Pani jakieś ulubione postacie ze słowiańskiej mitologii?

– Nie czuję, że jakoś specjalnie interesuję się słowiańską mitologią czy demonologią. Fakt, są to dla mnie tematy ciekawe, jednak na prawdziwe ich zgłębienie wciąż brak mi czasu. Drażnią mnie jednak zalewające nas zewsząd wampiry i wilkołaki. Mamy bowiem tak bogaty repertuar swoich własnych, słowiańskich istot nadprzyrodzonych, że postanowiłam je odrobinę odkurzyć i przybliżyć, aby młodzi ludzie mieli świadomość, że na wampirach świat demonów się nie kończy. Ulubioną postacią jest zdecydowanie Południca. Piękna, zagadkowa, ale i złośliwa…trochę jak każda kobieta.

Gdyby miała Pani w kilku słowach powiedzieć naszym czytelnikom, o czym właściwie opowiada „Topielica ze Świtezi”, to jak zaprezentowałaby Pani swoją książkę?

– Wszyscy, którzy przeczytali już książkę, mają problem z jej zakwalifikowaniem do określonego gatunku. Znajdziecie w niej Państwo i piękną historię miłości – dojrzewającej, naznaczonej, trudnej, i dynamiczną akcję, i wreszcie garść wierzeń, które starałam się w przystępny sposób opowiedzieć. Książka jest pisana z myślą o nastolatkach, jednak wiem, że i mamy, i babcie sięgają po chusteczki, czytając ją. Myślę, że każdy powinien znaleźć tutaj coś dla siebie. Niech zrezygnuje z kupna ktoś, kto spodziewa się ambitnej literatury. „Topielica ze Świtezi” to książka obyczajowa, lekka, pisana prostym językiem. W sam raz na jesienne wieczory.

Oprócz treści nie sposób nie zauważyć, że „Topielica ze Świtezi” została wydana w bardzo ładnej formie, z ciekawą okładką, zdecydowanie zachęcającą do zajrzenia do środka. Jak wygląda proces tworzenia, czy autor książki ma wpływ na to, jak – poza oczywiście treścią – wyglądać będzie gotowe wydanie i co znajdzie się na jego okładce?

– Oczywiście, że autor ma wpływ na ostateczną formę wydania, choć czasem wymaga to wielu trudnych rozmów z wydawcą. Okładka miała być zupełnie inna. Jednak spotkanie z moją byłą uczennicą, Madzią Gonerą, świetnym fotografem – sprawiło, że wpadł mi do głowy szalony pomysł. Pomyślałam, że inna moja absolwentka – piękna Andżelika Hałas – będzie idealną Svetlaną. Nasza współpraca zaowocowała okładką, którą możecie Państwo teraz podziwiać. Jestem z niej bardzo dumna, choć wydawca miał swoją własną wizję topielicy.

Z wykształcenia jest Pani polonistką. Czy takie studia w praktyce przydają się podczas pracy nad książką?

– Zdecydowanie tak. Moi redaktorzy są zdumieni tym, że właściwie nie muszą nanosić poprawek podczas redagowania i korekty. To intuicja każdego polonisty sprawia, że błędów jest mało, bo nie zamierzam ukrywać, że się jednak zdarzają każdemu – przez roztargnienie, zbyt szybkie tempo pracy.

W przyszłym roku „Topielica ze Świtezi” ma także trafić do anglojęzycznych czytelników. Zgodzi się Pani chyba z tym, że historia w niej przedstawiona, chociaż zakorzeniona w kulturze słowiańskiej, ma dość uniwersalny charakter?

– To prawda. Uniwersalny charakter, romans połączony ze światem demonów – to kochają Amerykanie. Książka ma trafić do rąk czytelników ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Australii, Meksyku i Indii. Uważam to za swój największy sukces, jednocześnie mając nadzieję, że zagraniczni czytelnicy nie będą zawiedzeni.

Doszły do nas słuchy, że planuje Pani także kolejną książkę. Czy będzie utrzymana w podobnym klimacie jak „Topielica ze Świtezi”? Kiedy czytelnicy mogą się jej spodziewać?

– Plan wydawniczy na rok 2020 jest już zamknięty. Kolejna książka to „Klątwa Sióstr”, ma trafić do księgarni w pierwszym kwartale 2020 roku. Aktualnie tworzymy okładkę tej historii. Natomiast mogę zdradzić, że podpisałam już następną umowę wydawniczą na kolejną powieść, powinna ukazać się także w przyszłym roku. Kto wie, może i „Klątwa” trafi za granicę… Aktualnie pracuję nad zakończeniem piątej powieści.

Nie sposób nie zauważyć, że czytelnictwo w Polsce cały czas jest na dość niskim poziomie, a statystyki, szczególnie wśród młodych ludzi są mało optymistyczne. Czy pracując na co dzień z młodzieżą szkolną ma Pani jakieś obserwacje dotyczące przyczyn coraz mniejszego zainteresowania literaturą? Czy nie jest tak, że lektury szkolne, zamiast zachęcać do sięgania po kolejne książki, zniechęcają do czytania?

– Może nie powinnam mówić tego głośno, ale uważam, że przydałoby się odświeżenie listy lektur. Część z nich przypada do gustu młodszym i starszym czytelnikom, część jednak zdecydowanie powinna zostać usunięta. Czasy się zmieniają, a – tak jak Pan słusznie zauważył – pewne pozycje, zniechęcające młodych ludzi do czytania – wciąż widnieją na liście lektur obowiązkowych. Jestem zdania, że młodzi powinni mieć większy wpływ na to, co omawiamy w szkole. O ile większość mocno przeżywa losy bohaterów „Chłopców z Placu Broni”, o tyle język i humor „Zemsty” niekoniecznie znajdują fanów wśród młodzieży szkolnej.

W Jaworznie tworzy także inna uznana pisarka – Danuta Noszczyńska. Czy nasze miasto to dobre miejsce dla pisarzy i czy można tutaj znaleźć inspirację do tworzenia dobrej literatury?

– Ja stawiam pierwsze kroki. Jestem na początku swojej drogi. Pani Danuta jest dla mnie pisarką przez duże P. Ma na swoim koncie mnóstwo poczytnych i cenionych książek. Mam nadzieję, że moja przygoda z pisaniem też potrwa dłużej. Nie szukam inspiracji w miejscach. Raczej w ludziach, w ich przeżyciach, doświadczeniach. Każda postać ma coś z moich przyjaciół, współpracowników, bliskich. Zabieram ze sobą laptop wszędzie tam, gdzie aktualnie się wybieram. Część historii powstaje w Jaworznie, część na Podkarpaciu, część nad morzem. To nie miejsce jest ważne, ale drugi człowiek.

Czy w najbliższym czasie planuje Pani jakieś spotkania autorskie z czytelnikami?

– Tak. Jako absolwentka I Liceum Ogólnokształcącego zostałam zaproszona na spotkanie z młodzieżą z tej placówki, co mnie ogromnie cieszy. Mam zamiar także porozmawiać z jaworznickimi seniorami – o szczegółach na pewno będę informowała. Sądzę, że – podobnie jak przy okazji pierwszej powieści – uda się zorganizować spotkanie dla czytelników Miejskiej Biblioteki Publicznej, wspominam je z dużym sentymentem. A kto z Państwa ma ochotę wybrać się nad morze i porozmawiać o literaturze przy herbacie, zapraszam do Ustki, w styczniu planowane jest moje spotkanie autorskie w Hotelu Jantar.

Dziękuję za rozmowę!

Wywiad pochodzi z gazety: EXTRA 22-2019

 

1 Comment

1 Comment

  1. Pingback: Spotkanie autorskie z Agnieszką Kaźmierczyk – extra

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top