Zdrowie

Czujniki mają służyć mieszkańcom

Czujniki do badania stanu powietrza pojawiają się w miastach jak grzyby po deszczu. Takie urządzenia są też w naszym mieście, jednak dotychczasowy czas ich użytkowania przyniósł doświadczenia i refleksje na przyszłe ich stosowanie.

Sensory zakupione przez gminę pobierają takie dane pomiarowe jak temperatura powietrza wyrażona w stopniach Celsjusza, wilgotność, ciśnienie oraz stężenie pyłów zawieszonych PM2.5 oraz PM10. Parametry tych ostatnich były najbardziej interesujące w kontekście walki ze smogiem, ale też stały się kością niezgody zmuszając do refleksji na temat dalszego użytkowania czujników.

Czujniki zamontowano w różnych częściach miasta, jednak ich lokalizacje są kwestią dyskusyjną, co zresztą w ostatnim czasie można było zauważyć śledząc obrady Rady Miejskiej. Kwestia lokalizacyjna jest o tyle istotna, że wyniki pomiaru nie zawsze oddadzą stan rzeczywisty – niedawno w prasie branżowej opisano przypadki w Niemczech dotyczące montażu czujników emisji spalin samochodowych. Urządzenia zainstalowano… przy wylocie z tunelu, gdzie niemożliwa była jakakolwiek wentylacja, a już zupełnym absurdem było na podstawie takich wskazań oceniać stan zanieczyszczenia spalinami całego miasta. Podobnie rzecz ma się z montażem sensorów badających stan powietrza – wyniki ich pomiarów nie zawsze muszą oddawać faktyczne parametry powietrza, którym oddychamy. Pozostaje więc przyjrzeć się dotychczasowym lokalizacjom nie tylko obiektywnie, a wręcz krytycznie.

Kupując czujniki gmina zobligowała się do odpłatnej współpracy z firmą Airly. Koszty leżały po stronie gminy, która rocznie płaciła firmie ok. 20 tys. za dostarczenie oprogramowania a także… oddawała jej prawa do własności i przetwarzania danych z czujników oraz publikacji tychże danych w regularnych raportach – na które Gmina już nie miała wpływu. W efekcie regularnie pojawiały się raporty pokazujące Jaworzno jako rzekomo jedno z najbardziej zanieczyszczone pyłami zawieszonymi miasto w Europie. Przed nami w niechlubnym rankingu europejskich miast znalazły się kraje azjatyckie, jak stwierdziła jedna z radnych opozycji. Kraje, które radna przypisała do Azji to Bośnia i Hercegowina oraz Macedonia. W kontekście raportów bazujących na pomiarach firmy Airly należy mieć na uwadze nie tylko dyskusyjność dotyczącą lokalizacji, lecz także to, że sieć czujników tej firmy nie jest kompleksowa i pełna – wiele miast także w Polsce a także w samym województwie śląskim (wg doniesień medialnych) bardziej zanieczyszczonych pyłami w sieci czujników nie występowały – albo też nie udostępniały danych dotyczących właśnie stężeń pyłu zawieszonego. Czy taka praktyka pozwala na stworzenie rzetelnego i obiektywnego raportu? Pozostawiamy to ocenie czytelników.

Warunki współpracy z firmą Airly sprawiły, że Gmina zakupując czujniki które miały służyć dobru mieszkańców, płaciła firmie za możliwość robienia miastu negatywnej kampanii sytuującej Jaworzno pośród „najbardziej zanieczyszczonych miast” i to w oparciu o niepełne i niekompletne dane porównawcze.

Zakupione czujniki powinny służyć mieszkańcom, więc gmina – bogatsza o nowe doświadczenie – podejmie próbę zawarcia stosownych umów i w konsekwencji umożliwi odczyt danych Mieszkańcom – ale już bez „dodatkowych atrakcji” wspomnianych w artykule.

Artykuł pochodzi z gazety: EXTRA 1-2020

 

2 komentarze

2 Comments

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top