Felieton

Aferka smogowa czy lekkomyślność? – felieton Dawida Domagalskiego

Na ostatniej w 2019 r. sesji Rady Miejskiej niemałą dyskusję wywołała informacja rozpowszechniana m.in. przez opozycyjnych radnych, że Jaworzno zajęło niechlubne 5 miejsce w Europie pod względem zanieczyszczonego powietrza. Piewcy tych wieści powoływali się na wyniki rankingu (wg danych z 2018 r.?) opublikowanego na stronie airvisual.com.

Żeby sprawa była jasna – nie twierdzę, że nie mamy problemu z niską emisją, bo są ulice, na których z uwagi na występujące jeszcze w nieruchomościach kotły c.o. „starego typu” (tzw. kopciuchy) jakość powietrza pozostawia wiele, czasami bardzo wiele do życzenia – ale czy to oznacza, że jesteśmy jednymi z najgorszych w Europie?

Nagle, z dnia na dzień dowiedziałem się, że mieszkam w miejscu, które ma większy poziom „smogu” niż rosyjskie miasta przemysłowe, o białoruskich, ukraińskich, czeskich, słowackich, czy niemieckich nawet już nie wspominam. Te hiobowe wieści wywołały wśród wielu mieszkańców konsternację i zasadne niedowierzanie.

Wracając jednak do wspomnianej sesji – z uwagi na tendencyjne przedstawianie wyników tego rankingu zakwestionowałem rzetelność ich prezentowania. Nie wiem jakimi danymi i skąd wziętymi posługiwał się autor tego wysoce kontrowersyjnego „dzieła”, lecz analiza całego zestawienia, wykonana nawet przez ucznia czwartej klasy szkoły podstawowej powinna już u niego budzi spore wątpliwości. Tymczasem odnosi się wrażenie, że niektóre osoby dorosłe uznają tą klasyfikację za dogmat swojej „pseudoekologicznej wiary”.

Przyjrzyjmy się zatem bliżej przedmiotowemu opracowaniu.

Pierwszą interesującą rzeczą jest to, że choć na terenie województwa Śląskiego jest 167 gmin – dane do rankingu pobrano z… 4 – Jaworzna, Katowic, Złotego Potoku i… Ponik, która to miejscowość jest wsią.

Czyżby w innych miastach jak np. Rybnik, Mikołów, Bielsko-Biała, Częstochowa, Mysłowice czy Sosnowiec nie występowało zanieczyszczenie powietrza, nie wspominając o pozostałej ponad setce gmin? Ciekawostką jest również fakt, że z całej Polski ranking obejmuje „aż” 37 miejscowości na 2477 gmin. Tak na marginesie – wspomnianą wyżej Rosję reprezentują tylko 4 miasta, czyli tyle ile województwo Śląskie. Zatem kreowanie jakichkolwiek ogólnych wniosków opartych na tak wybranych skąpym materiale przypomina mi starą anegdotę o „statystyce”, gdzie jeśli mój szef je mięso, a ja kapustę to statystycznie obaj jemy… gołąbki.

Od kilku lat w Jaworznie funkcjonują czujniki zanieczyszczeń. Dzięki nim można poprzez stronę www lub aplikację w smartfonie sprawdzić „czym oddychamy” w rejonie danej ulicy. Choć w zamyśle inicjatorów zadania była chęć monitorowania poziomu emisji pyłów i szkodliwych gazów i jest to realizowane – to w praktyce funkcjonalność tych urządzeń ogranicza się do pełnienia funkcji sygnalizatora, nie dając podstaw do rzeczywistej oceny stopnia niskiej emisji na terenie całego miasta.

Zwróćmy uwagę na fakt, że montaż czujnika przy kominie danej nieruchomości nie daje wiarygodnego wyniku pomiaru dla całej dzielnicy.

Dlaczego? – bo jest jedynie wskazaniem zanieczyszczenia na konkretnym (wąskim) obszarze. Równie dobrze, chcąc wypaczyć wynik w „drugą stronę” wystarczy ten sam czujnik zamontować w lesie, by nie wykazał żadnego „smogu”. Zatem czujnik sygnalizuje jedynie (podając od razu wielkość pomiaru), że właściciel sąsiedniej kamienicy…dołożył do pieca. Tymczasem optymalnym rozwiązaniem – nie tylko dla pokazywania Jaworzna w jakichkolwiek rankingach jakości powietrza, ale także oceny skali skażenia środowiska na własne potrzeby, w celu zaplanowania odpowiednich działań profilaktycznych, byłoby takie rozmieszczenie czujników na terenie miasta, by wynik był faktycznie uśredniony, uwzględniając możliwie największą liczbę czynników zewnętrznych jakie mają wpływ na poziom zanieczyszczeń lotnych.

Nie bez powodu po raz kolejny poruszam ten temat. Zewsząd słyszę, że Jaworzno jest naszym dobrem i choć możemy mieć różne wizje rozwoju tego miasta to przynajmniej w intencjach tych działań jest ukryty jest nadrzędny postulat: nie szkodzić mu.

Niestety, w dobie gdy przekaz informacji oparty jest na budowaniu narracji zasugerowanej w tytule i co najwyżej jeszcze w nagłówku tekstu, mało kto zadaje sobie trud znalezienia sedna sprawy kilka zdań dalej… niestety.

Zatem, jeśli rozpowszechniane są informacje nt. jakości powietrza sugerujące jeden z najgorszych wyników Jaworzna w Europie, to budowany jest automatycznie na zewnątrz obraz miasta, które zarówno nowi mieszkańcy jak i inwestorzy powinni omijać szerokim łukiem. Takie działanie jest niczym sabotaż „piątej kolumny”. Pytanie: czy jest to świadomy czyn w celu dyskredytacji naszego, a promocji np. sąsiedniego miasta? Czy może jest to lekkomyślne posunięcie będące efektem walki politycznej, a opierające się jedynie na nieświadomości skutków?

Morał z tej historii płynie taki, że do spraw związanych z ochroną środowiska nie wolno podchodzić lekkomyślnie – zatem informacja nt. pozytywnych działań jak i zagrożeń musi być w sposób szczególny wiarygodna i tu, ponad jakimikolwiek podziałami, powinniśmy dbać o prawdziwy jej przekaz. W przeciwnym wypadku propagując „tanią sensację” budowany będzie nieprawdziwy wizerunek miasta, które jest nie jest warte zainteresowania, zamieszkania czy zainwestowania – a wtedy piewcom tych nierzetelnych wieści przyśni się w nocy pewna smutna szwedzka nastolatka i zada im pytanie: „Jak mogliście?”… ale to już będzie problem tych osób…

Dawid Domagalski

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 1-2020

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

Polecamy: Czujniki mają służyć mieszkańcom

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top