Felieton

Długoterminowa prognoza pogody – felieton Tomasza Toszy

Chyba już nie zmienię w tym sezonie opon na zimowe… No nie chce mi się już. Przyznaję – zwlekałem zbyt długo. Lubię wygląd swoich siedemnastocalowych felg z niskoprofilowymi, sportowymi oponami. Zimówki na stalowych piętnastkach wyglądają gorzej. Więc kiedy prognozy pogody nie pokazywały zimy w ciągu najbliższych tygodni, to mi motywacja do zmiany opon spadała. I tak przeleciałem listopad, grudzień, styczeń i luty. Nosz… przecież nie będę zakładał zimówek w marcu.

Niestety historia z moimi oponami nie jest powodem do heheszkowania, ale pokazuje katastrofę, która dzieje się na naszych oczach. Znam paru denialistów, którzy kwestionują globalne ocieplenie. Że oci…pienie ich zdaniem. Nawet nie podejmuję prób dyskusji z nimi. Są bezcelowe. To w jaki sposób rozumujemy zależy od tego jak nam potasowano geny. To jakie mamy poglądy nie zależy od wychowania czy wykształcenia ale od tego jak mamy zakodowane pewne białko wydzielane przez komórki nerwowe, regulujące pracę ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego.

To czy jesteś lewakiem czy prawakiem nie zależy od tego kto cię wychowywał i uczył, tylko od tego jaki wariant allelu T genu BDNF posiadasz… Będziesz albo zachowawczym konserwatystą, wierzył w kreacjonizm i spalanie węgla, że tłumaczenia, że Bóg tak chciał znajdował w książce napisanej wtedy gdy ziemia była płaska a zużycie prądu elektrycznego wynosiło na planecie zero megawata rocznie. Albo progresywnym nosicielem rewolucyjnych idei, szukającym prawdy naukowcem, Kolumbem odkrywającym nowe światy, filozofem idei, genderystą a może nawet LGBT. Choć nauka opisała jaki jest wpływ na ludzkie psyche sposobu kodowania białek, to ci pierwsi i tak w to nie uwierzą, bo jakoś im z metodą naukową nie po drodze. Rozumiem ich, szkoda strzępić język. Genu nie wydrapiesz. Trzeba nauczyć się z nimi żyć, tak, żeby się po drodze nie pozabijać.

Dostałem te wstrętne libertyńskie geny podczas ich losowania. Odległy kuzyn poczuł powołanie i jest świetnym księdzem. Bratanek ma ponadprzeciętne talenty piłkarskie, skubany jest obónożny – cokolwiek to znaczy – bo u mnie zainteresowanie piłką nożną jest ujemne (ale też wiem, że mam to w genach). Za to nie posiadam absolutnie lęku przestrzeni i wysokości. I ufam nauce bardziej niż najpiękniej napisanym mitologiom, choć sporem Zeusa z Hefajstosem można by bardzo logicznie wytłumaczyć co się stało nam tej zimy z pogodą i co się dzieje z klimatem.

No i przewidziałem pogodę tej zimy jak – nie przymierzając – Wernyhora jakiś. Kilka miesięcy temu napisałem felieton o tym, że życzę nam wszystkim (tym z głupio zakodowanym białkiem też), żeby tej zimy spadło dużo śniegu. Bo nauki agronomiczne bardzo ładnie opisują wpływ normalnych zim na przyrodę. I tych nienormalnych również. Miesiąc temu musiałem polecić swoim pracownikom, żeby uzyskali zmianę terminu nasadzeń drzew zastępczych z wiosny na jesień, bo po takiej zimie jaka się właśnie kończy żadne nowe nasadzenie może się już nie przyjąć.

Napisałem, że tegoroczna zima jest nienormalna tylko z przyzwyczajenia. Jestem na tyle stary, żeby pamiętać jak wyglądała normalna zima. Teraz takie zimy jaka nam mija staną się normą. I mamy z tym przerąbane. I co gorsza nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić.

Naturalne cykle zmian klimatu powinny nas pchać w stronę zlodowacenia. Tak wynika ze słabnącej aktywności słonecznej i geometrycznego położenia naszej planety wobec tej gwiazdy. W prehistorii przyrodzie udawało się samoistnie rozpocząć procesy ocieplania klimatu. W tempie 0,1 stopnia na sto lat. Pod tym względem jesteśmy gatunkiem absolutnie wyjątkowym – powinniśmy sobie pogratulować – zrobiliśmy to więcej niż dziesięciokrotnie szybciej. I jesteśmy na dobrej drodze, żeby te rekordy pobić.

O ile w Permie – mimo że sporo gatunków wymarło – większość była w stanie wyewoluować i dostosować się do zmieniającego klimatu, lub przeprowadzić w inne miejsce a sztuka ta udawała się nawet drzewom… to dzisiaj większość przyrody może z tym nie zdążyć, choć na pewno w podróż do lepszego klimatu wyruszy parę miliardów ludzi.

Jeśli uważacie, że dostosują się do życia w zatopionych nadmorskich miastach albo w pięćdziesięciostopniowych upałach, to pozwolę sobie zwrócić uwagę, że nam zajęło ponad trzy miliony lat od zejścia z drzew do wymyślenia samochodu i bomby atomowej. No jednak ewolucja zajmuje trochę czasu.

Choć to, że jeżdżę w zimie na letnich oponach mogło być traktowane przez niektórych za niezłe oszołomstwo i prowokacyjną próbę udowodnienia rzuconej przed miesiącami tezy, że zimy nie będzie, to powód był opisany powyżej. Odrobina lenistwa i poczucie estetyki. I naprawdę życzyłbym sobie, żeby w przyszłości mieć takie najpoważniejsze życiowe problemy. Niestety czarno to widzę. Chyba powinniśmy się przygotowywać na złe czasy…

Znów „wróżę” – jak z tym śniegiem… Niestety na podstawie tych samych danych jakie daje nam nauka, w tym nauki historyczne. Mamy jako społeczeństwa problem z utrzymaniem spójności w złych czasach. Z łatwością dajemy się napuszczać głupcom i cwaniakom na siebie wzajemnie. I zawsze kończy się to rozlewem krwi. Chciałbym dożyć czasów, kiedy woda w kranie nie będzie jedynie wspomnieniem z tych starych, dobrych. Nawet nie musi być ciepła…

Tomasz Tosza

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 4-2020

Polecamy: Życzę nam na święta śniegu – felieton Toszy

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top