Felieton

„Ta nominacja jest dla…” – felieton Tomasza Toszy

Wiadomość o tym, że Komisja Europejska nominowała moje miasto do pierwszej Nagrody Unii Europejskiej Miejskiego Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zastała mnie na konferencji naukowo-technicznej w Niepołomicach organizowanej przez Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Komunikacji. Miałem wykład o tym, że Ewolucja nie chciała byśmy prowadzili samochody i jak można ten problem rozwiązać za pomocą infrastruktury.

Nieoficjalnie wiedziałem o tym od poniedziałku, więc miałem kilka dni by się do tej wiadomości przyzwyczaić. O tę nagrodę w przyszłości będą konkurować setki, jeśli nie tysiące europejskich miast. Mamy nominację jak do Oscara. Konkurujemy o laur z tureckim Ordu, które stworzyło wielkie strefy piesze i hiszpańską Ponteverdą, która najzwyczajniej wyrzuciła samochody z miasta.

Dopiero będąc na sali pełnej utytułowanych, profesorskich i doktorskich głów, które powinny być dla mnie autorytetami uzmysłowiłem sobie jakie znaczenie ma taka nagroda dla człowieka, który zajmował się wdrażaniem w Jaworznie Vision ZERO a tak naprawdę jest spoza branży – ot politolog specjalizujący się w samorządzie i rozwoju lokalnym, ani do końca urbanista, ani do końca transportowiec, ani do końca inżynier, ani socjolog, ani psycholog, ani fizjolog, ani do końca prawnik – na studiach uczyli wszystkiego tego po trochę i raczej po to, żeby zrozumieć zależności.

Prawie nikogo nie znam w środowisku ludzi zarabiających na chleb robieniem w Polsce bezpieczeństwa ruchu drogowego. Możliwe, że nikogo z nich nie spotka podobna nobilitacja. Polska przecież wciąż robi ogony w europejskich rankingach bezpieczeństwa. A w Jaworznie zrobiliśmy to przecież zupełnie inaczej niż mówi „polska szkoła” BRD. I nie było łatwo.

Bardzo się cieszę, że tę nominację dostało miasto z Polski. Pośród wszechogarniającego betonu w głowach drogowców są gdzieniegdzie małe wyspy zmiany. Osobiście wiem jak ciężko było się przez niego przebić i jak ciężko codziennie jest się przebijać przez ograniczenia w ludzkich głowach, które nie rozumieją skomplikowanych mechanizmów prowadzących do tego, że na drogach giną ludzie.

Nominowanie Jaworzna jest najważniejsze dla ludzi z tych wysp mobilnościowej zmiany, czasem społeczników, czasem aktywistów, czasem urzędników niższego szczebla, których inicjatywy blokowane są przez beton, tych wszystkich, którzy są traktowani jak wariaci, nieszkodliwi albo i szkodliwi dla przepustowości maniacy, jak durnie, którzy się nie znają. Dotąd wyganiani ze swoimi pomysłami, bo tu jest polska specyfika i nie da się tu zrobić Kopenhagi, Amsterdamu czy Wiednia mogą od dziś powiedzieć – zróbmy jak w Jaworznie. Tam da się. Nominacja Komisji Europejskiej jest takim certyfikatem dla kierunku zmiany. Choć my przecież tak naprawdę ze zrozumieniem robimy to, co oni na Zachodzie robią od dekad. U nich stosowane w Jaworznie rozwiązania nie budzą najmniejszych wątpliwości. Tak trzeba robić i już.

U nas to była ciężka orka. Kilkanaście lat pracy. Dlatego trzeba ludziom w to zaangażowanym oddać sprawiedliwość. Ta nominacja jest dla Grześka Cyrana, obecnego naczelnika Wydziału Inwestycji Miejskich, choć często nad projektami darliśmy koty i leciały joby. Ale stał po dobrej stronie. Dla Krzysztofa Ciemniewskiego, emerytowanego szefa wydziału, wspaniałego człowieka, który potrafił nas ochronić i wspierał w budowaniu tych dziwnych dróg. I dla Kasi Żmudy, z którą zdobywaliśmy pieniądze na finansowanie tych przebudów.

To nominacja dla Pawła Silberta, prezydenta Jaworzna, który pozwolił wpisać Vision ZERO do swojego programu wyborczego, i choć miał czasem wątpliwości czy dobrze robimy, i zdarzało mu się przestawiać krawężniki na budowie, to bez jego zgody niczego by nie było. Gratuluję odwagi Prezydencie. I proszę o więcej.

Za swoja tę nominację powinni ja uznać Piotr TrybuśJan Gregorowicz z katowickiego Inkomu, inżynierowie transportu, którzy robili kilkukrotnie komunikacyjne studia dla miasta. Osobistą dumę mogą poczuć nasz architekt miejski Teobald JałyńskiMałgorzata Wysogląd, jego zastępczyni.

Cieszyć się – jakby to też oni zostali nominowani – powinni dyskutanci z forum wieżowców – skyscrapercity.com, którzy byli krytycznymi recenzentami a czasem dawcami pomysłów, lub podsuwali sprawdzone rozwiązania. Do poczucia nominowania powinni się poczuwać również projektanci, których miasto zatrudniało do rysowania i uzgadniania niestandardowych drogowych pomysłów. Cieszę się, że tak dobrze się rozumieliśmy i jeszcze raz przepraszam za męki związane z wiecie czym. Daliśmy radę.

Satysfakcję powinni też poczuć: Zbigniew Nosal, Przemek SowaAdrian Słupski z PKM. Bez waszej pracy nad naszym transportem publicznym też nie byłoby tej nominacji.

Dość niespodziewanie na liście ludzi, dla których jest ta nominacja muszę wskazać Pawła Bednarka, dyrektora zarządu dróg, który ze swoim słodkim nihilizmem ucinał dyskusje swych podwładnych nad przynoszonymi z Wydziału Inwestycji projektami tą swoją wznoszącą się do góry intonacją głosu: – „Aaaaaa… Niech robią te toszyzmy”. Dziękuje. Dzięki niemu brukselskie lewactwo daje teraz nagrody lewactwu.

Dziękuję też Wiesławowi Głowaczowi, emerytowanemu naczelnikowi jaworznickiej drogówki, który pozytywnie opiniował nasze projekty, mimo że nie miał wiary, że zadziałają. Zmiana udała się dzięki temu, że z tej strony nie było nadgorliwości, której doświadcza się czasem w innych miejscach w Polsce.

Dziękuję również wszystkim tym, którzy byli przeciwko, ale im się nie udało.

Wiele rzeczy zrobiliśmy podstępem, niedomówieniem i faktami dokonanymi. Przekonywaliśmy podniesionym głosem, krzykiem, trzaskaniem drzwiami, a i tak wszystkich nie udało się przekonać. I pewnie to wyróżnienie również nie przekona. To zjawisko nazywa się dysonansem poznawczym, i ja rozumiem, że mnie i podobnych mi macie za durni. Niekompetentnych idiotów. Ale to my dostaliśmy nagrodę. No i gdyby szło z wami łatwo, to dziś ta nominacja nie smakowała by tak dobrze.

30 marca będę w Brukseli na Gali z wielkimi emocjami. Miejsce na pudle zwycięzców już mamy. Które? Okaże się. Ale prawdziwymi zwycięzcami jest kilkadziesiąt osób, które nie zginęły na drogach w Jaworznie dzięki temu, że nie przebudowywaliśmy ich tak jak wszędzie. Ludzie mylą się, że będzie bezpieczniej jeśli będą robić to tak jak dotąd. Trzeba to robić inaczej.

Tomasz Tosza

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 5-2020

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top