Historia

Jak ofiara staje się oprawcą? Opowieść o Salomonie Morelu

Po drugiej wojnie światowej w Jaworznie powstał Centralny Obóz Pracy, przekształcony w 1951 roku w Progresywne Więzienie dla Młodocianych. Naczelnikiem więzienia była postać, która po wielu latach wciąż wzbudza ogromne emocje – Salomon Morel. Jego sylwetkę przybliża nowa książka Anny Malinowskiej „Komendant. Życie Salomona Morela”.

Salomon Morel: Żyd i Polak, ofiara i oprawca… W czasie wojny w bestialski sposób zamordowano jego najbliższą rodzinę. Po wojnie on sam został słynącym z okrucieństwa komendantem obozu pracy Zgoda w Świętochłowicach, w którym po upadku III Rzeszy przetrzymywano w strasznych warunkach, głodzono, gwałcono i torturowano Ślązaków. Potem był funkcjonariuszem w więzieniu dla młodocianych w Jaworznie, gdzie próbowano ich nawracać na jedynie słuszne poglądy polityczne. Jednocześnie Szlomo, pieszczotliwie nazywany przez kolegów z partyzantki „wariatem”, był kochanym ojcem rodziny i lubianym, skorym do żartów kompanem zabaw. Więc kim tak naprawdę był komendant Morel? Ofiarą, katem, mścicielem, nadgorliwym funkcjonariuszem systemu? Na te pytania próbuje odpowiedzieć, w książce wydanej przez wydawnictwo Agora Anna Malinowska, która przeprowadziła drobiazgowe śledztwo i krok po kroku przybliża postać, wzbudzającą spore emocje nawet po tylu latach.

Obóz dwóch totalitaryzmów

Historia Jaworzna ma w swoje smutne momenty, które odcisnęły piętno na życiach wielu ludzi. Tragiczna historia jaworznickiego obozu zaczęła się 15 czerwca 1943 roku. Wtedy to do utworzonego przez hitlerowskich okupantów obozu Neu Dachs, będącego filią KL Auschwitz-Birkenau przybył transport pierwszych 100 więźniów. Wydawało się, że z końcem II wojny światowej miejsce otoczone złą sławą przestanie istnieć, tak jednak się nie stało. W kwietniu 1945 roku komuniści przekształcili Neu Dachs w Centralny Obóz Pracy, czynny do 1949 roku, następnie na jego terenie utworzono Progresywne Więzienie dla Młodocianych Przestępców. Aż do 1956 roku to miejsce budziło przerażenie i stało się miejscem kaźni dla wielu ludzi.

Obóz pracy w Jaworznie na dobrą sprawę swoją działalność rozpoczął najpewniej już w lutym 1945 roku, gdy tylko Armia Czerwona wyparła z tych terenów Niemców. Oficjalnie 6 kwietnia powołano Centralny Obóz Pracy, który razem z filiami był jednym z największych obozów w Polsce. Spełniał funkcję aresztu śledczego dla jeńców i więźniów, którzy oczekiwali na dalsze decyzje organów ścigania. Był obozem karnym dla volksdeutchów i części jeńców, był także obozem jenieckim oraz prowadził działalność produkcyjną. Obóz był odpowiednio zabezpieczony, tak by zapobiegać ucieczkom. Teren otoczony był ogrodzeniem z drutu kolczastego pod napięciem, a przed nim znajdowało tzw. pole śmierci, czyli pas starannie grabionego piasku, na który wejście groziło zastrzeleniem przez strażnika. Również wewnątrz obóz podzielono drutem kolczastym na strefy oddzielające określone grupy więźniów.

W 1947 roku władze komunistyczne ruszyły z akcją „Wisła”, polegającej na masowej deportacji tysięcy osób z terenów południowo-wschodniej Polski – głównie Ukraińców, Bojków, Dolinian, Łemków i mieszanych rodzin polsko-ukraińskich. Całe wsie były wysiedlane, a następne ludność cywilna była rozproszona po całym kraju, a szczególnie na zachodzie. Podczas akcji Wisła wielu Ukraińców i Łemków zostało zatrzymanych pod często fikcyjnym zarzutem współpracy z UPA. 3 kwietnia 1947 roku, Biuro Polityczne KC PPR podjęło decyzję o utworzeniu w COP Jaworzno „obozu przejściowego” dla „podejrzanych Ukraińców”. Do Jaworzna kierowano także osoby nielegalnie powracające w rodzinne strony oraz przedstawicieli inteligencji i duchownych. W sumie przez podobóz ukraiński przeszło 3871 więźniów pochodzenia ukraińskiego i łemkowskiego, z których 161 zmarło. Wysoka śmiertelność spowodowana była fatalnymi warunkami higienicznymi, złym wyżywieniem oraz torturami fizycznymi i psychicznymi. Więźniów bito, stosowano elektrowstrząsy, wbijanie szpilek oraz tzw. pal Andersa, czyli sadzenie więźnia na nodze odwróconego stołka.

Komendant katem

Komendanci obozu zmieniali się co kilkanaście miesięcy, aż wreszcie we wrześniu 1949 roku stanowisko to objął bohater książki Anny Malinowskiej, słynący z okrucieństwa były komendant obozu w Świętochłowicach-Zgodzie, kapitan Salomon Morel. Podczas gdy kierował obozem Zgoda w Świętochłowicach, zyskał sobie opinię sadysty. – Był średniego wzrostu, o szerokich ramionach, wyglądał na bardzo silnego. Jego ulubionym zajęciem była tzw. obróbka. W nocy gromkie „baczność” wyrywało nas ze snu. Wszyscy przepychaliśmy się do wolnej przestrzeni między łóżkami. Przepychanka musiała trwać krótko, gdyż „podpadnięcie” mogło być śmiertelne. Pękały łamane od zeskakiwania deski prycz i zanim załomotały gumowe i drewniane pałki milicjantów i blokowych, byli już pierwsi ranni – opowiadał po latach Gerhard Gruschka, skazany za przynależność do Hitlerjugend, który mając 14 lat, po raz pierwszy zetknął się z komendantem Morelem. Znęcanie się nad więźniami było na porządku dziennym. Za najdrobniejsze nawet przewinienia osadzeni byli bici i trafiali do karceru wypełnionego wodą i tłuczonym szkłem. Nocami więźniowie byli wyprowadzani na dwór i przetrzymywani na mrozie. Polecano im również kłaść się na podłodze, a współwięźniom skakać ze stołka na ich plecy. Źródła mówią o tym, że strażnicy lubili urządzać tzw. pokazówki. Naprzeciw siebie stawiano Ukraińców i Niemców, którzy musieli walczyć ze sobą na śmierć i życie.

W 1951 roku w miejscu zlikwidowanego COP Jaworzno utworzono eksperymentalne więzienie dla młodocianych więźniów politycznych. Docelowo do więzienia trafiać mieli młodociani więźniowie karni oraz z nieprawomocnymi wyrokami w wieku od 17 do 21 lat. W więzieniu miała być przetrzymywana młodzież skazana za opozycyjną działalność polityczną. Za sprawą działań wychowawczych młodzi więźniowie, mieli stać się docelowo zwolennikami ustroju i budowniczymi komunizmu, odznaczającymi się wysoką świadomością ideową. W praktyce więźniowie zmuszani byli do ciężkiej, wielogodzinnej pracy ponad siły, za co otrzymywali głodowe racje żywnościowe. To ich rękami wybudowane zostały bloki mieszkalne na Osiedlu Stałym, szkoła, dom kultury, boisko sportowe i wiele innych obiektów. Więźniów zatrudniono też w kopalniach węgla. Więzienie działało do 1956 roku, a do tego czasu – według szacunków historyków – przewinęło się przez nie nawet 15 000 więźniów. W początkowym okresie jego naczelnikiem był właśnie Salomon Morel. Uważał on osadzonych za bandytów i jego zdaniem ciężką pracą więźniowie powinni się zrehabilitować za zbrodnie popełnione wobec Polski Ludowej. Wygórowane normy pracy, niedożywienie i brak środków ochronnych powodowały, że praca była rodzajem dodatkowej kary, za którą część więźniów zapłaciła śmiercią lub kalectwem.

Anna Malinowska – dziennikarka, absolwentka politologii jest autorka bestsellerowej książki „Brunatna kołysanka” opowiadającej o losach polskich dzieci uprowadzonych w czasie wojny przez Lebensborn. Tym razem postanowiła bliżej przyjrzeć się historii Salomona Morela i przeprowadzić prawdziwe dziennikarskie śledztwo historyczne. Autorka poszukuje odpowiedzi, jak to się stało, że Morel z ofiary nazistów sam przekształcił się w okrutnego sadystę. „Komendant. Życie Salomona Morela” to bezkompromisowa reporterska opowieść o wciąż za mało znanej tragicznej historii mieszkańców nie tylko Górnego Śląska. A także o tym, czy zemsta pozwala wyrównać rachunki krzywd i do czego prowadzi, jeśli jej łańcuch nie zostanie przerwany.

Materiał opracowano na podstawie książki „Obóz dwóch totalitaryzmów. Jaworzno 1943-1956”, materiałów Muzeum Miasta Jaworzna, a także materiałów prasowych z książki Anny Malinowskiej „Komendant. Życie Salomona Morela”.

Najnowsze

To Top