Polecamy

Paweł Cygnar: Mam nadzieję, że wkrótce uśmiechy wrócą na twarze kibiców. Rozmowa z trenerem Szczakowianki Jaworzno.

Pandemia wirusa SARS-CoV-2 szczególnie mocno wpłynęła na świat sportu. Praktycznie wszystkie dyscypliny zamarły, a jakakolwiek aktywność – szczególnie ta zespołowa, została ograniczona do minimum. Z trenerem Szczakowianki porozmawialiśmy o zakończonych przygotowaniach do rozgrywek, a także o tym jak w obecnej sytuacji radzi sobie najlepsza obecnie drużyna piłkarska z Jaworzna.

Extra Jaworzno: Wszyscy znaleźliśmy się w takiej sytuacji, że piłka nożna, a właściwie cały sport, zeszły na drugi plan. Zacznijmy naszą rozmowę jednak od czegoś bardziej przyjemnego. Na początku kwietnia minie bowiem już półtora roku od momentu objęcia przez Pana stanowiska trenera Szczakowianki. Jak z Pana perspektywy zmienił się klub przez ten czas? Patrząc z boku, nie sposób bowiem nie dostrzec wielu pozytywnych rzeczy, które dzieją się wokół zespołu…

Paweł Cygnar (Szczakowianka): Różnica jest bardzo widoczna, zarówno od środka, jak i od zewnątrz. Kiedy tutaj przyszedłem, staraliśmy się uporządkować pewne sprawy i zbudować trzon zespołu, który w perspektywie czasu miał decydować o sile drużyny. W dużej części się nam to udało. Trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że było potrzebne dużo zmian. Jeżeli chodzi o zawodników, to nie stawialiśmy już na ilość, zmiany były bardziej przemyślane, od początku profilowaliśmy zawodników pod kątem danej pozycji i udało się nam stworzyć niezły zespół. Oczywiście można powiedzieć, że nawet na ten moment ta kadra, którą dysponuję, nie jest na tyle liczna, żeby można być w pełni zadowolonym, ale i tak jest dobrze. Jeżeli chodzi o kwestie organizacyjne wewnątrz klubu, również cała struktura zdecydowanie się poprawiła. Duże zmiany były związane z powołaniem nowego Zarządu, aczkolwiek trzeba tutaj też docenić pracę poprzedniego Zarządu na czele z Andrzejem Sojką. Zdecydowanie trzeba pochwalić zapał, który jest w nowym Zarządzie. Widać, że są to osoby głodne sukcesu, które mają bardzo świeże spojrzenie na piłkę i widać jak dobrze się to skleja i funkcjonuje pod wieloma względami.

Zimowe przygotowania w tym roku były dość intensywne, ale chyba można powiedzieć, że przebiegały wzorowo. Patrząc z perspektywy kibica, widać było, że cały plan przygotowań był dobrze przemyślany, a zespół zagrał kilka ciekawych sparingów z wymagającymi rywalami, na czele ze słynnym Ruchem Chorzów. Czy jest Pan zadowolony z tego, jak wyglądały tegoroczne przygotowania do rundy?

– Jeżeli chodzi o okres przygotowawczy, to generalnie jestem zadowolony, chociaż są jeszcze rzeczy, nad którymi musimy pracować. Zimowi sparingpartnerzy byli chronologicznie tak dobrani, żeby dać nam pogląd na to, jak dany zawodnik się prezentuje i w jakiej jest formie. Na pewno te pierwsze sparingi były grane na tzw. pracy tlenowej i nie było jeszcze świeżości, ale z biegiem czasu wszystko zaczęło fajnie funkcjonować. Pomimo porażki z Ruchem Chorzów już wtedy prezentowaliśmy się na niezłym poziomie. Jeżeli chodzi o te przygotowania, to mieliśmy stworzone bardzo dobre warunki i tutaj mogę mówić tylko o pozytywach. Zdrowie zawodników było fundamentem do działania i bardzo cieszy mnie to, że właśnie to zdrowie było, a frekwencja na zajęciach dopisywała. Czasami miałem nawet ból głowy, co do wyboru poszczególnych wariantów. Był taki moment, że testowaliśmy zawodników i chcieliśmy szukać kolejnych rozwiązań. Na tę chwilę jest u nas już Marcin Drzymont, który na pewno jest olbrzymim wzmocnieniem jeżeli chodzi o linię defensywną. Bardzo dobrze prezentuje się zarówno w treningach, jak i podczas meczów sparingowych. Tak więc z okresu przygotowawczego jestem zadowolony. Niestety wiemy, jaka jest teraz sytuacja, ale nie mamy na to wpływu.

Podczas sparingów drużyna prezentowała się okazale i nawet na tle dużo silniejszych rywali – takich jak LKS Goczałkowice czy wspomniany już Ruch Chorzów nie odstawała poziomem. Czy ta kadra, którą zespół dysponuje, jest już docelowa? Czy Pana zdaniem wystarczy do walki o awans, o ile oczywiście uda się dokończyć sezon?

– Muszę być z tej kadry zadowolony, sam ją w dużej mierze wyselekcjonowałem. Są nowe twarze, które obserwowałem i z którymi już wcześniej się kontaktowaliśmy. Pod tym względem jestem zadowolony. Oczywiście myśląc o przyszłości, będziemy szukali nowych rozwiązań. Tak to w piłce jest, że stale potrzeba zmian. Chociaż chciałbym, żeby to były już zmiany kosmetyczne, żeby do zespołu dołączały osoby, które będą prezentowały odpowiedni poziom. Na chwilę obecną nasz zespół stanowi monolit, jest bardzo dobrze zorganizowany. Zawodnicy, którzy są w kadrze, mają olbrzymią świadomość i to dla mnie jest fundament do tego, by walczyć o jak najwyższe cele.

Kadra zespołu w dużej mierze jest bardzo doświadczona, teraz dołączył do niej jeszcze kolejny weteran – Marcin Drzymont. Nie sposób jednak zauważyć, że w zespole pojawia się coraz częściej także młodzież. Czy myśli już trener o odmładzaniu drużyny pod kątem przyszłości?

– Na pewno tak, na tym będziemy się skupiać. Już wcześniej dałem sygnał, że tutaj jest dobry grunt dla młodzieży. U nas młodzi zawodnicy mają się od kogo uczyć, mamy w zespole naprawdę dużą jakość – chociażby w postaci Bartka Chwalibogowskiego, Marcina Smarzyńskiego, Grześka Fonfary czy takich doświadczonych zawodników jak Łukasz Dębski i Łukasz Cichoń. Mógłbym tutaj zresztą długo jeszcze wymieniać. Młodzież może się tutaj rozwijać, co pokazał Maciek Kurzawa, który w większości spotkań był zawodnikiem podstawowym, swoją szansę dostał też Kuba Szczechla. Powoli wprowadzaliśmy tę młodzież i będziemy chcieli dalej tą drogą podążać. Otwierają się szanse dla kolejnych młodych zawodników, którzy w perspektywie przyszłości mogliby zasilić nasz zespół.

Przejdźmy teraz do nieco bardziej przykrych tematów. Można powiedzieć, że epidemia koronawirusa pokrzyżowała także wasze plany. Czy zawodnicy w tym trudnym czasie próbują jakoś utrzymać wypracowaną zimą formę?

– Ostatnie wspólne zajęcia mieliśmy już kilkanaście dni temu. Po tych zajęciach z oczywistych względów przeszliśmy na treningi indywidualne. Chłopcy raportują mi treningi, robią to z dużym poczuciem odpowiedzialności i trenują samodzielnie. Mają dużą świadomość, żeby utrzymać tę formę, bo wiedzą, że przez te dwa ostatnie miesiące wykonaliśmy kawał dobrej pracy. Nie wiemy, co przyniesie nam życie, codziennie obserwujemy portale społecznościowe, wiadomości. Wiadomo, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Na tę chwilę sport i piłka zeszły gdzieś na drugi plan.

Czy w Pana odczuciu w ogóle uda się dograć te rozgrywki do końca? Cała piłka ligowa znalazła się w zawieszeniu, a czas zdecydowanie nie działa na korzyść. W środowisku krążą różne pomysły, a to o uznaniu wyników z jesieni, a to o anulowaniu sezonu, lub dograniu go po podziale na grupy. Sytuacja w kraju jest, jak wiadomo dynamiczna, ale czy trener ma może jakąś wiedzę, co stanie się z ligą?

– Powiem szczerze, że ostatnio był bardzo duży natłok informacji i różnych domniemań, że w pewnym momencie się od tego odciąłem. Nie czuję się osobą kompetentną, by w tym temacie się wypowiadać. Będziemy musieli zaakceptować to, jak cała sytuacja zostanie rozwiązana. Wierzę w to, że skala zakażeń z czasem będzie coraz mniejsza i mam wielką nadzieję, że się to wszystko unormuje. A co życie nam przyniesie – to przyjmiemy. Teraz dla mnie najważniejsze jest stosowanie się do zaleceń, siedzenie w domu, by zadbać o rodzinę i najbliższych. Co będzie – tego nie wiemy, każdy dzień przynosi nam nowe informacje, jak chociażby odwołanie Mistrzostw Europy. Nie chcę sobie zaprzątać tym głowy, bo my jesteśmy gdzieś na niższym poziomie rozgrywkowym i zależymy od innych. Wierzę, że sytuacja w kraju się unormuje i wrócimy na odpowiednie tory, bo to teraz jest tak naprawdę najważniejsze.

Wydaje się, że mimo trudnej sytuacji Szczakowianka jest na całkiem dobrej pozycji. Kibice chyba nie muszą się martwić o formę zespołu? Czy po wymuszonej przerwie Szczakowianka znów będzie wyglądała tak okazale, jak jesienią?

– Tak, jak najbardziej. Wszystko musi się kiedyś unormować, bo taka jest kolej rzeczy. Mimo tego, co się wokół dzieje, nie zapominamy, że jesteśmy poniekąd w pracy i jesteśmy odpowiedzialni za to, co robimy. Chłopcy w miarę możliwości budują formę biegową i siłową w domach. Zawsze jest to jakaś jednostka treningowa. Ciesze się, bo spływają mi regularnie raporty od zawodników. Stworzył się nam tutaj bardzo solidny kolektyw i fajny zespół na dłuższą perspektywę. Mam nadzieję, że wkrótce uśmiechy wrócą na twarze kibiców. Teraz każdy myśli o czym innym, ale ja głęboko wierzę, że wrócimy na odpowiednie tory i zaczniemy znów działać jak przedtem.

Dziękuję za rozmowę!

Artykuł pochodzi z gazety: EXTRA 8-2020

Najnowsze

To Top