Polecamy

„Mamy do czynienia z dziwnym kryzysem” – rozmawiamy z prezydentem Pawłem Silbertem

Walka z pandemią odbija się także na kondycji samorządów. O tym jak miasto radzi sobie w tych trudnych czasach i jakie są prognozy na przyszłość rozmawiamy z prezydentem Jaworzna Pawłem Silbertem.

Panie Prezydencie, jak wygląda miejska rzeczywistość w obecnym stanie pandemii?

– Trudno mówić o normalności, kiedy gospodarka nie ruszyła z impetem, nie działają szkoły, ograniczone jest funkcjonowanie różnych instytucji. Wciąż jesteśmy w reżimach stanu epidemicznego. Widać to na ulicach; życie nam najpierw niemal zamarło, a teraz ogranicza się do niezbędnych czynności.

Czy nie obawia się Pan znacznego przyrostu zakażonych w mieście, idąc śladem kopalń w województwie śląskim?

– Obawa nie ma żadnego znaczenia. Ważne jest to, iż sytuacja w mieście jest w miarę opanowana. Mamy niewielu zakażonych, nikt nie choruje poważnie i nikt na szczęście nie umarł. To jest powód do lekkiego zadowolenia, ale oczywiście nie radości. Tauron Wydobycie podejmuje niezbędne działania zapobiegawcze, jesteśmy w stałym kontakcie – przedstawiciel firmy jest również obecny na posiedzeniach Sztabu Kryzysowego COVID-19 Jaworzno. Mam nadzieję, że dzięki dobrej organizacji nie dojdzie do zachorowań i rozprzestrzeniania się choroby tu i w innych dużych zakładach pracy. Górnicy są w szczególnej sytuacji, mam nadzieję, że w naszym mieście będą się spotykać z wyrazami sympatii i zrozumienia, bo mają teraz dużo większy poziom ryzyka niż zwykle i niż my – pozostali.

Jaworznicki ATOM zadziałał? Co z realizacją rządowej Tarczy Antykryzysowej?

– Powiatowy Urząd Pracy w Jaworznie jest jednym z liderów udzielanej pomocy firmom z pakietu rządowego. Już 12 mln zł trafiło do 2400 przedsiębiorców z terenu Jaworzna! Dzięki temu utrzymano 3800 istniejących działalności gospodarczych i miejsc pracy. Warto podziękować pracownikom i dyrekcji za tak sprawne działanie i wspieranie lokalnych przedsiębiorstw. Na poziomie miasta mamy również Antykryzysową Tarczę Ochrony Mieszkańców – to pakiet działań, inicjatyw i środków finansowych, które wspierają miasto, firmy oraz służbę zdrowia podczas walki z epidemią koronawirusa. Przedsiębiorcy, którzy mają problem z płynnością finansową występują z wnioskami o odroczenie płatności podatku od nieruchomości, od środków transportu, leśnego i rolnego. Termin zostanie wydłużony w każdym uzasadnionym przypadku. Rozkładamy na raty zaległości podatkowe, umarzamy czasowo czynsze w lokalach wynajmowanych od Gminy. Z tej pomocy skorzystało już kilkadziesiąt podmiotów, ATOM działa, ale doskonale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to za mało. Zwłaszcza, że wkrótce również Gmina będzie wymagała pomocy.

No właśnie, jak epidemia wpłynęła na budżet miasta?

– W przerażający sposób i najgorsze jest to, że nie wiemy jaka będzie skala utraty dochodów. Otrzymaliśmy o ponad czterdzieści procent niższe udziały w podatku PIT w marcu i kwietniu br. Ostatnio informowałem, że za marzec na konto Gminy wpłynęły środki z podatku od osób fizycznych w kwocie 5,6 mln zł. W tamtym roku w identycznym czasie było to ok. 8 mln zł. Za kwiecień 2020 r. wpływ był na poziomie 8,6 mln zł, a w ub. roku było to 14,7 mln zł. Tylko z dwóch miesięcy notujemy prawie 9 mln zł straty w przychodach do budżetu. W zeszłym roku, przy przyjmowaniu planu finansowego na 2020 mówiłem, że to będzie bardzo trudny rok, a teraz powiem coś czego zawsze unikam: jeśli uda nam się jakoś przepłynąć ekonomicznie to będzie naprawdę cud. Informacje płynące z rynku mówią o gwałtownym hamowaniu, ale przecież nie o spadkach czterdziestoprocentowych…

Czy jest informacja, że PIT i CIT może w przyszłych miesiącach jakoś wyrównać straty za marzec i kwiecień?

– Niestety nie. Być może w jakiejś mierze jest to efekt przesunięcia rozliczeń zeszłorocznych zeznań podatkowych, ale przecież my powinniśmy otrzymywać udziały w podatkach bieżących. Trudno, żeby nie napawało to obawą wszystkich samorządów. Ten rok i tak miał być pod względem finansowym bardzo trudny z powodu obniżenia stawek podatku dochodowego. Będziemy postępować adekwatnie do sytuacji z jaką przychodzi nam się zmierzyć. Być może będą potrzebne cięcia; najpierw łagodne, a w końcu mogą być bardzo radykalne. Jeżeli okaże się, że będziemy mieli o 40% mniej dochodów w całym roku budżetowym lub większej części roku budżetowego, to prawdopodobnie o tyle będziemy musieli ściąć wydatki…

Z czym musimy się liczyć, w przypadku tak znacznego pogorszenia stanu miejskich finansów?

– Zdecydowałem, że jednostki miejskie mają wydawać środki tylko na niezbędne wydatki. Oznacza to maksymalne oszczędzanie. Niestety jeśli dochody Gminy spadną tak, jak PIT w ostatnich miesiącach, czekają nas nie tyle oszczędności, co cięcia w miejskich zadaniach. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji i potencjalnych kłopotów – zamówienia publiczne też stanowią jakąś część rynku, a ich brak spowoduje kłopoty finansowe firm i pogorszenie sytuacji ekonomicznej również mieszkańców. To niestety negatywne skutki zmniejszających się dochodów i wydatków. Samorządy wymagają teraz mocnego wsparcia ze strony rządu. Możemy być motorem zmian, ale potrzebujemy realnych instrumentów pomocowych.

Czy to oznacza, że np. nie będzie finansowania funduszy rehabilitacyjnych, że mogą być likwidowane szkoły, instytucje kultury?

– Będziemy zmuszeni ograniczyć finansowanie zadań, likwidować, łączyć różne działalności, jeśli ten kryzys nas do tego zmusi. Ograniczenia mogą okazać się konieczne i wręcz zbawienne, żeby przetrwać nadchodzący czas. Walczymy teraz o zachowanie poziomu życia w mieście. Żeby było do czego wracać i co w przyszłości rozwijać. Pewne sfery będą musiały być w stanie hibernacji, a inne być może już się nie odtworzą. Ciekawym przykładem jest sytuacja sprzed kilku lat z Węgier, premier Orban obciął samorządom budżet o 30% i wszyscy musieli się dostosować do tego. Pewnie ucierpiała jakość zadań, ale żeby przetrwać zacisnęli zęby, wprowadzili zmiany i dostosowali się.

Jaworzno wyróżniane jest za wysoki standard usług komunalnych, jakość realizowanych zadań. Co teraz, czy to o czym Pan mówi, może doprowadzić do obniżenia codziennego standardu życia mieszkańców?

– Tak, to może właśnie to oznaczać. Będziemy starali się łagodzić skutki, zachować zdrowy rozsądek i nie wysadzać w powietrze naszych dokonań, ale przecież nie możemy powiedzieć że będziemy mieć do dyspozycji, o kilkadziesiąt procent mniej – i będzie tak samo jak było. Tak zrobić się nie da. Obniżenie poziomu finansowania, będzie powodowało obniżenie codziennego standardu korzystania z miasta. Liczę, że będzie to okres przejściowy i miejmy nadzieję krótki. 

Co z inwestycjami, które trwają? Będą kontynuowane, przerywane, będą podejmowane nowe?

– Nie składamy broni. Kontynuujemy to co zaczęliśmy, tak długo jak to możliwe. Bardzo chcę zakończyć obecnie trwające inwestycje. Mamy zaangażowane środki, podpisane umowy. Ich zrywanie byłoby bardzo ryzykowne i szkodliwe dla miasta. W programie mamy realizację inwestycji poprawiających jakość życia w mieście, ale w obecnej sytuacji głowimy się co można przenieść na kolejne lata lub sfinansować z odroczeniem. Jestem przekonany, że mieszkańcy zrozumieją, że pewne realizacje trzeba przenieść na przyszłość, nie rezygnując z nich zupełnie. Pamiętajmy, że każdy kryzys niesie również szanse, z których nasze miasto powinno skorzystać.

W grę wchodzi opcja skorzystania z kredytu?

– Pożyczenie dodatkowych pieniędzy będzie miało sens wtedy, gdyby przyszedł spadek cen robót budowlanych. Tak zwykle jest w kryzysie. Ponieważ jednak brakuje pieniędzy, warto rozważać możliwość sfinansowania inwestycji pożyczonymi pieniędzmi. Zawsze staraliśmy się tak działać, by miasto było bezpieczne finansowo. Tak spożytkowane pieniądze zasiliłyby również sektor przedsiębiorstw, a wiemy jak dziś potrzebują one odbudowy normalnych warunków działania.

Co z działaniami, które miastu zapewnią dochód? W wywiadzie na początku kwietnia, mówił Pan o tym, że pewne działania gospodarcze zostały uruchomione jeszcze przed pandemią. Na jakim etapie jest studium, kolejne plany zagospodarowania i co one mogą przynieść naszemu miastu?

– Byliśmy i jesteśmy otwarci na inwestorów. Teraz również jesteśmy gotowi na nich – wciąż trwa zagospodarowanie stref przemysłowych, które powstały w ostatnich latach. A przygotowujemy się na tych, którzy będą poszukiwali swoich szans w przyszłości. Otwieramy się również na nowych mieszkańców oferując nowoczesne miasto i jakość życia nie do odnalezienia gdzie indziej. Studium wkrótce będzie gotowe do wyłożenia i poddania publicznej dyskusji. W nowej edycji pojawiają się tereny, które uznaliśmy za rozwojowe dla miasta i są obszarami strategicznego rozwoju – rozmawiamy ze strefą ekonomiczną (Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna – red.) i PAIHem (Polska Agencja Inwestycji i Handlu – red.) o ich zaktywizowaniu na cele gospodarcze. W ślad za studium, jeszcze przed epidemią, zleciłem przygotowanie konkretnych planów zagospodarowania, które umożliwią inwestowanie na terenach przemysłowych – część opracowań już wychodzi spod ręki projektantów i wkrótce trafią do opiniowania.

Co dalej w przyszłości? Jaki ma Pan plan żeby Jaworzno mogło innowacyjnie się wybić?

– Ten dziwny kryzys, z którym mamy do czynienia, przemodeluje świat gospodarczo. Myślę, że nastąpi korekta myślenia o globalizacji gospodarki, bo to jest po prostu niebezpieczne – zerwanie łańcuchów dostaw zdezorganizowało biznes bardziej niż kwarantanny. Musimy te wszystkie powiązania skrócić. Więcej produkować u siebie. Odejść od przeregulowywania życia gospodarczego – wywierać presję, by aktywność i mobilność naszych firm nie była w tak dużym stopniu zależna od unijnych biurokratów, by wielkie korporacje nie mogły eliminować z rynku maluchów i średniaków tylko dlatego, że dysponują “dojściami” i lobbują na swoją rzecz kosztem ekonomicznie słabszych. Mam również nadzieję, że przyhamuje obezwładniająca zdrowy rozsądek moda na porządek korporacyjny, który często niszcząco wpływa zarówno na relacje międzyludzkie jak i na ich efektywność. A na “naszym podwórku”? Widzę dużą szansę w moich współpracownikach, w ludziach, którzy pracują dla miasta; mieszkańcach, którzy żyją tu na co dzień; widzę szansę w zasobach terenowych, naszym przygotowaniu i sprawnym działaniu oraz w rozruszaniu gospodarki właśnie w Jaworznie.

W czym możemy być znowu pierwsi w post pandemicznej rzeczywistości krajowej i europejskiej?

– Jestem ekonomistą i studiując uczyłem się tego, że z kryzysów zwycięsko wychodzą nie ci, którzy usiłują przycupnąć, ograniczyć działalność i przeczekać, tylko ci, którzy odważnie zainwestują i wykazują wolę i chęć nieustannego rozwoju. Teraz jest czas walki, a ja lubię wyzwania i staram się pracować z ludźmi, którzy się ich nie boją. Teraz jest też czas zmian, a bardzo często mobilizuję współpracowników, by się ich nie bać i je podejmować. Starajmy się myśleć tak, że najlepsze zawsze przed nami!

Wywiad pochodzi z gazety: EXTRA 10-2020

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top