Felieton

Niepowetowany sukces – felieton Tomasza Toszy

Ruda Śląska – Kopalnia węgla kamiennego Pokój – fot. Eugen / fotopolska.eu

Sobieski czy Janina? Oto jest pytanie. Powyborcze. A może jeszcze kopalnie w Zabrzu i Wujek w Katowicach? Trzeba zamykać czy nie trzeba? We wtorek minister Sasin wiedząc jakie są nastroje po niedzielnych przeciekach nawet nie odważył się przedstawić swojego planu na górnictwo. Za jedyny „sukces” może przedstawić to, że ustalono termin kolejnego spotkania ze związkami. Bo taczki już czekały w gotowości do wywiezienia, a opony do spalenia. Rozdawane o świecie bułki nie pomogły.

Witamy w prawdziwym powyborczym życiu, w którym trzeba się zmierzyć z prawdziwymi powyborczymi problemami, kiedy rzeczywistość szoruje po dnie. I właściwie to zagrzebuje się w mule tego dna. Bo nie wygląda to dobrze. Okazało się, że wbrew słowom premiera epidemii znów należy się bać a sanepid poszukuje uczestników przedwyborczych wieców, które okazały się być koronaparty. Coś mi mówi, że zamknięcie lasów tym razem nie pomoże.

Na dodatek pierwsze samorządy, które utworzyły się strefami wolnymi od LGBT dostały czarną polewkę od Komisji Europejskiej, która odmówiła im z tego powodu prawa do europejskich dofinansowań. Przy drobnych projektach na razie, ale ktoś wierzy, że wspólnota sypnie kasą przy większych w takiej sytuacji?
W Bułgarii protestującym przeciwko dokręcaniu autorytarnej śruby rządzący przekazali komunikat, żeby nie marudzili, bo z wolnością i demokracją w tym bałkańskim kraju nie jest jeszcze tak źle jak w Polsce. Nie idzie też dobrze jedynemu sojusznikowi zza wielkiej wody Donaldowi z pomarańczową zaczeską. To znaczy idzie – od kolejnej wtopy do kolejnej. Facet miota się od ściany do ściany tracąc po kolei kolejne stany co przy amerykańskim systemie głosowania za pośrednictwem elektorów oznacza, że szanse reelekcji wynoszą według oceny politologów na sześć procent. Tak. Sześć procent amerykańskiego wstawania z kolan.

Całe szczęście, że pokazano polski samochód elektryczny. Nosi nazwę czeskiej rzeki, karoserię zaprojektowali Włosi a mechanizmy (jeszcze nie działające) Niemcy.

Naprawdę wstajemy z kolan, a za dwadzieścia lat będziemy sobie przypominać te prototypy z rozrzewnieniem z jakim oglądamy zdjęcia Syreny Sport, Beskida czy Warsa. Istna rekonstrukcja końcówki gierkowszczyzny. Jeszcze rośniemy w siłę, a ludziom żyje się dostatniej – o czym możemy się naocznie przygotować w wieczornych wiadomościach – ale ciemne chmury już na horyzoncie. W partii narastają walki frakcyjne – puławianie podgryzają się natolińczykami, moczarowcy się przyglądają ale jak już dorzucą do pieca, to się zaczyna hajować, że głowa mała (w śląskim marszałkowie póki co górą natolińczyczy).

Obecnie na tapecie jest gender z konwencji stambulskiej (którego w niej nie ma jeśli ktoś ją przeczyta), i tak naprawdę – jeśli do wypowiedzenia dojdzie – to będzie takie symboliczne przyzwolenie na tradycyjną przemoc domową i zwykły staropolski wpierdól. Plus.

ZUS już tak nam wydłużył przeżycie, że składki podzielone na więcej miesięcy dadzą nam emerytury w wysokości głodowej. Holenderscy emeryci jak się dowiedzieli ile one wyniosą, to skwitowali to jednym słowem: eutanazja. Ale to nie koniec pomysłów tej firmy – wdrażają właśnie bon wakacyjny w formie kilkunastocyfrowego kodu. I przebąkują, że będzie można ten wynalazek zastosować do innych świadczeń społecznych. Też opiewających. Coś mi się zdaje że suweren przyjmie ten wynalazek jak podwyżkę cen mięsa w Radomiu.

Z propagandy już wiem, że negocjacje budżetu europejskiego zakończyły się niepowetowanym sukcesem. Powiązanie z praworządnością będzie ale nie będzie.

Okaże się. Tylko między wierszami wyczytałem, że już trzykrotnie obcięta kasa na transformację górniczych miast takich jak Jaworzno, żebyś my mogli przetrwać bez węgla zostanie przycięta jeszcze o połowę jeśli nie zrobimy tego do 2050. A dokładnie – nie zadeklarujemy, że wyjdziemy do tego czasu na neutralność klimatyczną.

Więc sytuację mamy taką – wicepremier na razie boi się powiedzieć, że bez zamykania kopalń nie damy rady. Spółki węglowe szukają pieniędzy na wrześniowe wypłaty i pewnie znajdą, ale potem są wypłaty październikowe, listopadowe, barbórka i świąteczne. I to tylko najbliższy rok.

Ktoś wreszcie będzie musiał zdecydować czy zamykają Sobieskiego czy Janinę. Szykują się nam naprawdę ciekawe czasy. Jedyne pozytywne co widziałem w tym tygodniu, że z czajniczka bloku energetycznego leci nieśmiało jakaś para. Będzie prąd przez jakieś niecałe trzydzieści lat. Mam nadzieję.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 15-2020

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

 

Najnowsze

To Top