Felieton

Polska z dystansu – felieton Tomasza Toszy

Udałem się na urlop. Nie udało się odwirusować rzeczywistości, więc z dostępnych opcji została ojczyzna lub bliska obczyzna. Wpuszczają nas w zasadzie tylko do Europy. I to nie wszędzie. Do Rumunii wpuszczają, choć Węgrzy zaczynają mieć powoli focha. Na Słowacji luz. Tylko, że Słowacja aktualnie nie graniczy z Rumunią. Podobnie jak Polska. Tymczasowo sytuacja jest płynna, bo w Polsce krzywa nie tylko się wypłaszczyła elipsoidalnie a nawet wstała z kolan. Ale to żadne usprawiedliwienie, żeby napisać felieton.

Ci Rumuni to są dopiero dziwni. Nie sprawiają Wspólnocie Europejskiej prawie żadnych problemów. Przy ulicznych kapliczkach obstawiają Jezusków z jednej strony narodową, z drugiej unijną flagą, a ławki malują w tęcze. I nikt, absolutnie nikt z tego powodu nie robi absolutnie żadnych żalów. Rumuńska prawica nie wpadła też na pomysł by wymyślić ideologię LGBT. Z ciekawości poznanych w pensjonacie przy transalpinie (taka droga w poprzek Karpat Południowych) mieszkańców Konstancji przepytałem na tę okoliczność. Mieli problem ze zrozumieniem tematu, co oznacza jedno – cała ta „ideologia” to nasz lokalny folklor. Jakiś mądrala wpadł na pomysł, że warto mieć złowieszczego wroga, co by się można go bać i lud od niego wybawić. Więc wymyślili. A lud to kupił…

Mimo że jestem tysiąc kilometrów od domu i podróżuję – olaboga – rowerem, to docierają do mnie odgłosy co ważniejszych wydarzeń krajowych.

I tak – poczułem pewną łączność duchową z obywatelem Czarneckim Richardem. Ten wieloletni europoseł Samooobrony a potem Prawa i Sprawiedliwości oskarżony został o to, że rozliczał delegacje służbowe i brał diety choć na nie nie jeździł. Ja miałem podobnie – dostałem od kadrowej burę, że jeżdżę na delegacje, ale ich nie rozliczam. Trzeba było widzieć jej minę jak byłem upominany. A mnie tak głupio brać pieniądze za to co lubię robić, i mam dużo osobistej satysfakcji. No bez przesady. Przecież bez podróży jeść też bym musiał.

Podobno jakaś afera jest z pancernymi. Konkretnie z Jankiem Kosem. Miał powiedzieć, że jakiś mały człowiek podzielił naród. Nie wiadomo jakie zdanie na ten temat ma Szarik, ale w opinii pewnej pani Janek to prostak, a według pewnego pana to teatr marionetek. Na to dictum Teatr Narodowy oświadczył, że nie zamierzają uprawiać tego gatunku. I zrobiło się w sumie zabawnie. Choć nie powinno.

Pozostaję jednak nieustannym optymistą. Każdego dnia wyborców jednej opcji ubywa, a przeciwnej przybywa. W sposób naturalny. Pisałem już o tym. Ponad tysiąc osób dziennie w jedną i ponad tysiąc w drugą stronę. Największa mniejszość zdaje sobie z tego sprawę i już planuje młodych przerobić na swoją modłę. Ale jak młodych znam, to im bardziej ktoś będzie chciał ich przerabiać, tym bardziej oni się nie dadzą. Tak to z młodymi działa. W każdym państwie i na każdej szerokości geograficznej. Oni mają przed sobą życie i chcą żyć przyszłością, bo nie mają przeszłości jaką mogliby wspominać.

Mam w rodzinie takich starszych ode mnie wujków. I ich rozumiem – świat przeszłości był dla nich zrozumiały i chcieli by był poukładany był tak jak w wtedy. Podstawówka ośmioletnia, partia mówi jak żyć. Wtedy byli bardzo za wiodącą siłą narodu. Przez jakiś czas nie bardzo się tym swoim przeszłym zaangażowaniem chwalili. Dziś też nie chcą pamiętać. Mają nową partię. Tak bardzo w sumie podobną. I nic ich nie przekona. Partia się nie myli, nawet jak zapowiada wprowadzenie kartek na dzieci. Taki bon elektroniczny wartości pięciuset złotych. Póki co kartki zostały odwołane ale coś na rzeczy jest. Przyszedł kryzys i gotówki brak. Jak w kopalniach.

Dzieje się za to na Białorusi. Z podziwem oglądam zdjęcia z manifestacji pewnej pani, która ma szansę zwrócić ten kraj na Zachód. Powinniśmy kibicować im jak najbardziej. Im bardziej Zachód jest na wschodzie, tym będziemy bezpieczniejsi.

Tak to wygląda w urywkach wiadomości w Rumunii.

Podróże nie tylko kształcą, ale pozawalają spojrzeć z dystansu. I są najskuteczniejszym lekarstwem na ksenofobię i stereotypy.

Wyobraźcie sobie stereotyp Rumuna. Zamknijcie oczy i co widzicie? A tymczasem w tym pięknym kraju żyją tacy sami ludzie jak my. Mają te same marzenia, pragną tego samego co my. I starają się żyć tak jak my żyjemy. Nawet maseczki zakładają na twarz wchodząc do sklepów i w autobusach. I tylko bardziej demonstrują flagami swoją unijność. Nawet na przyulicznych kapliczkach. Bo unijnej flagi nie ma się co wstydzić.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 16-2020

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

 

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top