Felieton

Demokracja losowana – felieton Tomasza Toszy

Wyobrażacie sobie demokrację bez polityków? Demokrację, czyli rządy ludu bez pośredników. Wiem, to trudno sobie wyobrazić, bo to jak religia bez kleru, ale przecież są wyznania, które bez księży całkiem dobrze sobie radzą, choć sama religia nie odnosi rynkowego sukcesu jak chrześcijaństwo i jego rozwinięcie, czyli islam.

Byłem świadkiem i uczestnikiem takiej demokracji bez polityków. Tydzień temu opowiadałem gronu około setki wylosowanych mieszkańców Wrocławia – w najnormalniejszej loterii z uwzględnieniem statystycznych wskaźników – płeć, wiek, wykształcenie – jak metodami inżynierskimi poprawiać bezpieczeństwo ruchu na ulicach miast. Wrocław wdraża jednocześnie najbardziej progresywną i jednocześnie najbardziej starożytną metodę zarządzania – prawodawcami i wskazującymi kierunki polityki maja być obywatele. Bezpośrednio. Różnica jest taka, że kiedyś obywatele mieścili się na Agorze, a dziś trzeba ich wylosować.

Dlaczego wylosować a nie wybrać? No bo eksperyment demokratyczny po kilkuset latach pokazuje, że posiada obrzydliwą wadę związaną z wybrańcami – do polityki nie garną się masowo ludzie wielcy, ale zazwyczaj ludzie mali. Przed czasami masowego internetu nad jakością polityków czuwały wolne media, to dziś z tą wolnością mediów jest coraz gorzej, a co gorsza internet stał się trybuną każdego, nawet najbardziej absurdalnego i szkodliwego poglądu. W skrócie – kiedyś ludzie o kontrowersyjnych poglądach wstydzili się tego, że nie są zbyt mądrzy, a dziś mogli się policzyć, zobaczyć, wesprzeć a nawet dość do wniosku, że stanową siłę tak wielką, że mogącą coś znaczyć w polityce.

Więc również z tego powodu do polityki garną się ludzie, którzy szukają w niej zaspokojenia swoich potrzeb a jednocześnie ze świadomością, że w innych sferach gospodarki mieliby ciężko. Jeśli jesteś w miarę ładny, potrafisz przemawiać, i trafiasz do sporych grup ludzi z ich poglądami, albo swoje poglądy ustawiasz na podstawie badań opinii publicznej i nie masz oporu, żeby kłamać, oszukiwać, uprawiać dworskie gierki, nie mieć problemu moralnego z synekurkami, to możesz spokojnie myśleć o karierze polityka.

Jak demokracja może ominąć rafę jaką stała się polityka robiona przez polityków? Polityka, to po prostu publiczne sprawy i lepiej, żeby była prowadzona przez zwykłych ludzi… A co jeśli się nie znają? Ktoś zapyta. Prawidłowa odpowiedź brzmi – a czy na pewno jesteście przekonani, że politycy posiadają większe kompetencje niż zwykli ludzie? Zresztą do paneli obywatelskich oni nie są zwykli – oni są po prostu statystycznie wylosowani – są wśród nich gospodynie domowe z codziennymi problemami i wysokiej klasy specjaliści z rynku, a nawet zwykli zjadacze karkówki z grilla. Co w tym złego? Za swoją pracę i czas dostają wynagrodzenie a decyzje przez nich podejmowane są najobiektywniejsze z obiektywnych – bez ideologicznych skrzywień jakie mają politycy, bez interesowności jaką politycy mają również. I bez patrzenia końcem nosa – co też cechuje polityków. We Francji ustalenia konwentu obywatelskiego dotyczące klimatu mają być ostatecznie poddane narodowemu referendum. Polityków tam nie ma – jest głos 150 wylosowanych obywateli republiki.

Skoro politycy, i to, że „nie ma na kogo głosować” stało się największym problemem demokracji, to myśląc o jej ratowaniu należy jednak wrócić do greckiego modelu demokracji bezpośredniej, a w wielu przypadkach – demokracji przedstawicielskiej na zasadzie losowej.

Świetne przecież losowanie obywateli działa w Stanach Zjednoczonych w systemie sądowniczym. Ława przysięgłych – dwunastu gniewnych ludzi – znamy to przecież choćby z filmów. To niezwiązani z systemem sprawiedliwości ludzie dokonują oceny dowodów i zeznań. To oni podejmują decyzję – winny, czy niewinny. Rolą Sędziego jest poprowadzenie procesu i ustalenie wymiaru kary. I lepiej, lub gorzej to działa. Pomyłki się oczywiście zdarzają, często dużo zależy od jakości prawników, ale pomyłki sądowe to coś normalnego w każdym z systemów prawnych, chodzi tylko o to, żeby mieć mechanizmy pozwalające tym pomyłkom zadośćuczynić.
Wrocławski Panel potrwa jeszcze kilka tygodni. Bardzo jestem ciekaw ustaleń losowo wybranych obywateli. Mają się zajmować głównie problemem mobilności miejskiej i neutralnością klimatyczną miasta. Ta ciekawość, to głównie chęć potwierdzenia tego, co już wiem – że gdy pozostawić zwykłych, przeciętnych obywateli z decyzjami na polityczne tematy, to zawsze wybierają lepiej niż w stanie dogadać się są ze sobą politycy. Ludzie po prostu wiedzą swoje. I wiedzą lepiej.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 19-2020

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

Click to comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top