Felieton

Czy bezpieczeństwo na drogach jest lewackie? (felieton)

Strasznie niedobry ze mnie człowiek, bo podsłuchałem. Nie, żebym podłożył pluskwę, bo tylko ucha nadstawiłem, ale warto było. Bo to w sumie zabawne jak dorośli i wydawałoby się poważni ludzie rozmawiają o poprawianiu bezpieczeństwa ruchu jako o jakiejś lewackiej agendzie, czyli ideologii. Jakby wartość niewinnego ludzkiego życia miało jakąś wrażą ideologię.

Dożyliśmy czasów, kiedy zamiast uczciwej argumentacji w dyskusji sprowadza się wszystko do ideologii. Wystarczy, że jakąś myśl nazwiesz ideologią i posprzątane. Koniec dyskusji. Nie jest to bynajmniej nasz lokalny, narodowy problem. Kończenie dyskusji ideologicznym młotem objawia się już w paru miejscach gdzie różnej maści populiści dochodzą do głosu. A wraz z nimi wyłazi na powierzchnię prostactwo, nieuctwo i zwykła głupota. Najgorsze, że czasem ta głupota bywa podszyta pokaźnym zbiorem wiedzy na różne tematy, tylko problem, że mimo tego kulki w głowie nie chcą się zderzyć a kropek za nic nie udaje się połączyć.

Jak więc jest z tą lewacką ideologią miast dla ludzi nie dla samochodów, lewacką agendą zwężania ulic, budowania rond, progów zwalniających i doświetlanych przejść dla pieszych? Jeden ze współczesnych „mędrców” tłumaczył niedawno powszechny nepotyzm przy zatrudnianiu rodzin i partyjnych czynowników w zarządach publicznych spółek tym, że w przeszłości przeszli eksperyment zatrudniania w spółkach fachowców, ekspertów, ludzi nauki i specjalistów i zakończył się on niepowodzeniem, bo ci ludzie nie chcieli realizować programu partii, która ich na te stanowiska wysłała. Bez sensu, prawda? Już kiedyś mieliśmy takie powiedzenie, którego ze względu na upływ czasu młodsi nie mogą pamiętać – dobry fachowiec, ale bezpartyjny. Młodsi nie pamiętają, ale sobie teraz przyswoją.

Czy bezpieczeństwo na drogach jest lewackie? Jeśli przyjmiemy, że lewacka jest Komisja Europejska i „cały ten eurokołchoz” to tak – zapobieganie śmierci na drogach jest lewackie. Czyli nominowanie przez Komisję Europejską naszego miasta do pierwszej europejskiej nagrody BRD było jak najbardziej lewackim objawem ideologizacji życia na ulicach. Niestety do tego toku rozumowania szykuje się całkiem poważny zakwas umysłowy, bo nie słyszałem, żeby Organizacja Narodów Zjednoczonych i jej agendy realizowały lewacką ideologię, a wybrały Jaworzno jako jedyne europejskie miasto za studium przypadku, na którym mają uczyć się kształtowania systemów drogowych państwa na średnim poziomie rozwoju (bo te bogatsze już umieją). Lewactwo się po ulicach rozlewa? Ależ skąd.

Mimo, że mam osobiste złe zdanie do klasy politycznej, to czasami zdarza się politykom tworzyć zaplecza intelektualne. Nazywają się to Think Tanki, czyli „zbiorniki myśli”.

Polscy konserwatyści mają taki zbiornik o nazwie „Klub Jagielloński”. Liberałowie mają Centrum im. Adama Smitha, a lewica „Krytykę Polityczną”. Konserwatywni jagiellończycy zajęli się niedawno również kwestiami związanymi z bezpieczeństwem na drogach i miejskością. Zaangażowali do tematu ekspertów, wskazali cele do osiągnięcia i opisali ścieżki dojścia do nich… A całość poprzedzili wieloakapitową preambułą czerpiącą z kilku encyklik papieskich i nauki społecznej katolików. Przeczytajcie zresztą sami… „Łącząc wszystkie tezy Kościoła w tym zakresie, otrzymujemy jasną receptę co do dążeń w zakresie naszej mobilności, transportu i infrastruktury. Cele zrównoważonego systemu transportowego idealnie się w nie wpisują i nie ma sprzeczności pomiędzy nimi a nauką społeczną Kościoła.”

Wnioski? Poprawianie bezpieczeństwa i zmienianie zachowań komunikacyjne ludzi tak, żeby więcej jeździli rowerami i transportem publicznym niż samochodami to objaw patriotyzmu gospodarczego. Dosłowny cytat, żeby nie było, że zmyślam: „Priorytetem w budowie infrastruktury musi być zapewnienie najwyższego bezpieczeństwa a nie najwyższej prędkości. Nowobudowana i modernizowana infrastruktura musi wymuszać zachowanie maksymalnej dopuszczalnej prędkości.
Drogi to nie tylko jezdnia. Przy budowie i modernizacji infrastruktury należy efektywnie gospodarować przestrzenią, tak aby możliwe było zapewnienie przepustowości liczonej w osobach a nie w pojazdach. Zarówno w mieście jak i w obszarach zabudowanych poza miastami należy zapewnić bezpieczną infrastrukturę pieszą i rowerową. Ta ostatnia powinna również umożliwiać bezpieczne poruszanie się pomiędzy miejscowościami.”

W którą stronę nie czytać to z tego konserwatywnego zbiornika wylewa się lewacka agenda. Pod każdym z tych słów podpisałby się każdy działacz i działaczka Razem. Choć pewnie zadrżałaby mu/jej ręka po tłumaczeniu, że to wszystko pochodzi ideologicznie z encyklik Centisimus Annus, Ecclesia in Europa i Solicitudo rei socialis.

Skoro zarówno konserwatywne jak i progresywne podejście do rzeczywistości i tak prowadzi do wspólnego wniosku, że jezdnie powinny być węższe, fotoradarów jest za mało, ronda są dobre a zatoki autobusowe się leczy to może tu jednak wcale nie chodzi o jakąś ideologię?

Moim skromnym zdaniem ideologie istnieją, ale są tylko dwie – pierwsza to ideologia rozumu, tolerancji i nauki. Druga to ideologia ciemnoty, obskurantyzmu i zabobonu. Ciągle żyję nadzieją, że jeśli ta druga ma zwyciężyć, to tylko w Kraśniku. I to na chwilę.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 20-2020

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

1 Comment

1 Comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Najnowsze

To Top