Polecamy

Kopalnie do połączenia?

Na początku grudnia górnicy obchodzili swoje święto. W tym roku, ze względu na pandemię, Barbórka była wyjątkowo skromna i obchodzona w cieniu problemów, jakie od lat dotykają branżę wydobywczą. Coraz więcej mówi się też o połączeniu kopalń w Jaworznie i Libiążu.

Górnictwo już od wielu lat boryka się ze sporymi problemami, a sytuacja poszczególnych spółek górniczych staje się coraz trudniejsza. Powoli świat zaczyna odchodzić od energetyki opartej na węglu i tej transformacji już raczej nic nie zatrzyma. Zgodnie z ostatnimi ustaleniami ostatnia kopalnia w kraju ma być zamknięta w 2049 roku. I chociaż do tego czasu pozostało jeszcze niemal 30 lat, to już teraz potrzebne są decyzje, które pozwolą przygotować się na zmiany.

Miliardy strat

Większość spółek węglowych działających w Polsce już od lat przynosi straty. Na dodatek pandemia pogorszyła jeszcze sytuację całej branży, a zapotrzebowanie na węgiel zdecydowanie spadło. Mocno zmniejszyło się też wydobycie węgla – według szacunków, do końca tego roku wydobyte zostaną w sumie 54 miliony ton surowca. To najmniej od czasów… II wojny światowej, co dobitnie pokazuje, jak znaczenie węgla spada. Ostatnio w wywiadzie dla Trybuny Górniczej wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń informował, że w pierwszych trzech kwartałach 2020 roku polskie górnictwo wygenerowało aż 3,35 miliardów zł strat. Jedynie Bogdanka wykazała zysk w wysokości 34 milionów zł, pozostałe kopalnie przyniosły ogromne straty. Strata PGG wyniosła 1,9 miliarda złotych, JSW natomiast przyniosło straty w wysokości 1,1 miliarda złotych. Tauron Wydobycie, do którego należy m.in. Zakład Górniczy Sobieski w Jaworznie, na tym tle wygląda i tak w miarę „dobrze”, chociaż oczywiście nie daje to powodów do radości. Podobnie jak w poprzednich latach kopalnie Taurona przynoszą wyraźne straty. W ciągu trzech pierwszych kwartałów ZG Sobieski, ZG Janina i ZG Brzeszcze osiągnęły przychody ze sprzedaży na poziomie 789 mln zł. Łączna strata operacyjna, czyli tzw. EBIT, sięgnęła 348 mln zł. Jest to strata mniejsza niż rok wcześniej w analogicznym okresie, co może świadczyć o jakiejś poprawie sytuacji. Wciąż jednak daleko jest od zysku, a to zmusza Tauron do szukania nowych rozwiązań.

Fuzja sposobem na problemy?

Tauron ostatnio przyznał, że rozważa poważnie połączenie dwóch swoich kopalń – Zakładu Górniczego Sobieski w Jaworznie oraz ZG Janiny w Libiążu. Taki zabieg miałby poprawić organizację i dać większe możliwości działania spółce. – Z myślą o efektywnej produkcji paliw dedykowanych dla energetyki, podejmujemy także działania na rzecz utworzenia kopalni zespolonej z zakładów górniczych Janina i Sobieski. To połączenie dwóch silnych kopalń w jeden efektywny zakład górniczy przyspieszy osiągnięcie przez Spółkę zyskowności procesu wydobycia poprzez korzyści wynikające z optymalizacji organizacyjnej – przyznaje Tomasz Cudny, prezes Tauronu Wydobycie

Połączenie dwóch dotychczas samodzielnych zakładów ma pozwolić na odpowiednie wykorzystanie majątku, potencjału ludzkiego i bardziej elastyczne dostosowanie się do aktualnych potrzeb rynku. Kopalnie należące do Taurona po zmianach, łącznie Zakładem Górniczym Brzeszcze, w zależności od zapotrzebowania mogłyby wydobywać od 3,5 do 5 mln ton węgla. Dzięki zespoleniu Janiny i Sobieskiego kopalnie mogłyby wzajemnie lepiej wykorzystywać swój majątek i sprzęt. Dodatkowo Tauron mógłby zrezygnować z usług części firm usługowych, które wykonują prace na kopalniach i wykonywać więcej zadań własnymi siłami.

Do połączenia ma dojść w ciągu roku, a prace nad projektem są już podobno mocno zaawansowane. – Planujemy w 2021 r. administracyjne połączenie tych dwóch zakładów. Po przeprowadzeniu pewnych analiz co do posiadanych złóż, miejsc eksploatacji, w 2022 roku kopalnia powinna już funkcjonować na pozycji kopalni zespolonej – mówi prezes Cudny. – Zespół, który pracuje nad opracowaniem planu naprawczego, w szczegółach zajmuje się teraz kopalnią zespoloną – dodaje.

Połączenie Janiny z Sobieskim wydaje się kończyć temat ewentualnej sprzedaży kopalni z Libiąża. W ubiegłym roku zainteresowanie zakupem wyrażał Węglokoks, ale ostatecznie do transakcji nie doszło. ZG Janina jest o tyle problematyczna, że wymaga stałych dużych inwestycji. Z drugiej strony jednak posiada największe w Polsce złoża węgla energetycznego, które są szacowane na 2,1 mld ton. Dodatkowo produkuje też paliwo o obniżonej zawartości chloru, przeznaczone dla nowego bloku energetycznego o mocy 910 megawatów w Jaworznie. Dla Taurona posiadanie dwóch kopalń w pobliżu swojego bloku energetycznego jest bardzo korzystne, umożliwia bowiem utrzymywanie niskich kosztów transportu węgla. Tauron w dużej mierze pokrywa swoje zapotrzebowanie na węgiel korzystając z własnych zasobów. Od stycznia do września kopalnie należące do grupy wydobyły niemal 3,6 mln ton, wobec ponad 2,9 mln ton rok wcześniej. Z kolei sprzedaż węgla w ciągu trzech kwartałów tego roku była na porównywalnym do ubiegłorocznego poziomie, i wyniosła nieco poniżej 3 mln ton.

Inwestycja na ukończeniu

W ostatnich latach Tauron wpompował setki milionów złotych w inwestycje na Janinie i Sobieskim. Wszystko to, by poprawić rentowność swoich kopalń i usprawnić wydobycie węgla. Nawet tak duże nakłady nie gwarantują jednak tego, że wydobycie węgla stanie się znów opłacalne. Sytuacja z drążeniem szybu Grzegorz w Byczynie stała się ostatnio niejasna, a od kilku miesięcy regularnie pojawiają się doniesienia o zaprzestaniu prac i rezygnacji z tej inwestycji. Tauron jak na razie nie komentuje tych doniesień. Jesienią zaniepokojeni związkowcy, a także jaworzniccy radni zwrócili się z apelem do premiera w sprawie podtrzymania funkcjonowania Zakładu Górniczego Sobieski, a także kontynuowania drążenia szybu Grzegorz. Dla jaworznickiej kopalni jest to kluczowa inwestycja i trudno wyobrazić by w przyszłości kopalnia mogła sensownie funkcjonować bez nowego szybu.

Lepsze wiadomości płyną z Libiąża, gdzie powoli dobiegają prace przy budowie poziomu 800 metrów w Zakładzie Górniczym Janina. Ostatnio Tauron informował o uruchomieniu jednej z największych klatek szybowych w Polsce, dzięki której prawie 20-krotnie skróci się czas dotarcia załogi do miejsc pracy. Ta megakonstrukcja jest wysoka na cztery piętra, pomieści jednorazowo aż 200 osób lub 24 tony materiałów. Droga jazdy klatki wynosi ponad 790 m. Czas zjazdu 200 osób na poziom 800 metrów lub ich wyjazdu wynosi około 6 minut. Dla porównania – obecnie, aby załoga mogła dojść pieszo do stanowisk pracy na poziomie 800 metrów, potrzebuje na to około 100 minut.

– Ta inwestycja umożliwi dostęp do nowych zasobów dobrej jakości węgla kamiennego, o parametrach niezbędnych dla pracy niskoemisyjnych bloków energetycznych – mówi prezes Tomasz Cudny. Górniczy wyciąg szybowy, maszyna wyciągowa, układ sterowania i sygnalizacji szybowej zostały tak zaprojektowane, aby w przyszłości możliwa była ich w pełni automatyczna praca. Zakończenie całej inwestycji przewidziane jest na trzeci kwartał 2021 roku.

Jaworzno powoli musi oswajać się z myślą, że prędzej niż później przestanie być miastem górniczym. W ciągu najbliższych 30 lat czeka nas prawdopodobnie duża rewolucja energetyczna, a zamknięcie elektrowni i kopalni około 2050 roku jest raczej przesądzone. Już teraz władze miasta i mieszkańcy muszą patrzeć w przyszłość i planować. Na pełną transformację pozostało jeszcze trochę czasu, jest więc szansa, że Jaworzno zdąży się na to przygotować i przejść przez cały proces bez większych problemów.

Tekst pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 25-2020

Najnowsze

To Top