Felieton

20 lat walki emocji z rozumem – felieton Tomasza Toszy

Nasz gatunek nazwał się homo sapiens, człowiek myślący. To bardzo pyszałkowate z naszej strony, że się tak nazwaliśmy. Bliżej prawdy byłoby określenie homo adfektus. Jeśli kojarzycie słowo afekt, to macie rację – człowiek emocjonalny. Rzeczywistość można prawidłowo wytłumaczyć jeśli przyjmiemy, że w życiu kierujemy się po pierwsze emocjami, po drugie emocjami, po trzecie emocjami i gdzieś tam daleko jest rozum, który próbuje te emocje nam wyjaśnić.

Felieton prasowy też służy pobudzaniu emocji. Emocje, to najbardziej pożądany przez nas stan umysłu choć zdarzyło się w kilku kulturach wynaleźć stany filozoficzne a nawet religie, które w pozbawieniu emocji upatrują osiągnięcie stanu roztopienia i pogodzenia się ze światem.

Po co ten filozoficzny wstęp? Żeby wyjaśnić źródła protestów społecznych jakie pojawiają się w każdym miejscu planety gdy jakieś władze publiczne zamierzają coś zmienić, coś wybudować, coś wyburzyć… ogólnie – zmienić porządek rzeczywistości jaki daje nam emocjonalną stabilność w naszych mózgach. Czasem potrzeba wielu lat od zainicjowania jakiegoś procesu zmiany, by do tej zmiany mogło dojść.

Czasem bywa tak, że coś co początkowo spotykało się z niezwykle emocjonalną reakcją sprzeciwu po wielu latach staje się obiektem pożądania. Tak było z estakadą w Byczynie – która wkrótce będzie zbudowana – i podobny proces dotyczył wiaduktu nad linią kolejową w Ciężkowicach.

Dopiero gdy mieszkańcy osiedla zetknęli się z realnym a nie wyobrażonym gdzieś w nieokreślonej przyszłości problemem okazało się, że to co budzi negatywne emocje staje się rozwiązaniem. Musiał się odbyć proces przekształcenia błyskawicznie pojawiających się emocji w myśl. To pogodzenie się emocji z rozumem dla wielu musiało być albo niezwykle bolesne albo po prostu bardzo długo trwające.

Pamiętam niezwykle emocjonujące spotkania sprzed kilkunastu lat, kiedy odbudowa kolei wydawała się mirażem, ludzie zachwycili się dostępnymi samochodami i wyobrazili sobie, że będzie można uniknąć problemów masowej motoryzacji jakie dotknęły bogatsze wcześniej od nas miejsca. W tysiącach miejsc różni burmistrzowie wyobrażali sobie, że będą tymi, którzy pogodzą miasta z motoryzacją. Żadnemu się nie udało. Wszędzie motoryzacja poza złudnym poczuciem wolności i wygody niosła ze sobą hałas, smród spalin, choroby i śmierć. Zwróćcie proszę uwagę, że bez wyjątku miasta uznawane przez swoich mieszkańców za najlepsze do życia to te w których na motoryzacje założono bardzo ostry kaganiec. I prawidłowością – z punktu widzenia emocji zrozumiałą – jest powszechna niechęć swoich mieszkańców do miast tkwiących w korkach. Każdy z nas gdyby mógł wybierać, to wolałby mieszkać w mieście podobnym do Wiednia, Gronigen, Kopenhagi, Oslo niż Kalkucie, Detroit czy Omsku.

Rozumiem protest z Ciężkowic. Wystarczyła niewielka grupa inicjatywna, żeby wywołać pożar emocji u dużej grupy ludzi. Najłatwiej wyjaśniać rzeczywistość teoriami spiskowymi, więc to się działo.

Można również popaść w miraże alternatywnych rozwiązań – cóż z tego, że każde kolejne było bardziej absurdalne od poprzedniego i generowało więcej konfliktów… Temu rozwiązaniu, który zapoczątkował konflikt trzeba było dać czas. Emocje się wypalają. Najczęściej pojawia się również pozaemocjonalny sposób myślenia…

Jestem pewny, że dużej grupie czytających ten wywód wyda się absurdalny. Co za idiota to napisał – pomyśleliście? Ależ zupełnie was rozumiem. Nasze ciała starają się oszczędzać energię a nasze mózgi pod względem energetycznym są autentycznymi potworami – stanową zaledwie dwa procent masy ciała a potrafią zużyć nawet jedną czwartą potrzebnej nam do życia energii. Pewnie obiło się wam o uszy, że wykorzystujemy tylko kilka procent możliwości mózgu.

Posługując się emocjami, albo kalkami zachowań, przewidując a nie myśląc oszczędzamy energię. W krótkich okresach czasu jest to niezwykle efektywne. W krótkich – licząc życiem pojedynczego egzemplarza ludzkiego. W życiu pokoleń tak różowo już nie jest. Ale co nas interesuje los naszych prawnuków gdy nas już nie będzie?

PKP PLK ogłosiło przetarg na budowę wiaduktu w ciągu ul. Ciężkowickiej. Będzie on gotowy równo dwadzieścia lat po tym jak pierwszy raz pojawił się w przygotowanym przez niekierujących się emocjami inżynierów Studium Komunikacyjnym miasta. Dwie dekady. Całe pokolenie. Jest jednak coś niezwykłego, że tyle – jako społeczność – musieliśmy poświęcić czasu na pogodzenie się z własnymi emocjami. Nie jesteśmy rozumni, jesteśmy afektywni.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 1-2021

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji: tutaj

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

Najnowsze

To Top