Felieton

Cud odzyskania wzroku (felieton)

Prezydent podpisał ustawę, która pierwszy raz od dwóch tysięcy lat spowoduje masowe odzyskiwanie wzroku (dającą pierwszeństwo pieszym wchodzącym na przejścia). Czy w czerwcu – kiedy nowe prawo wejdzie w życie – wydarzy się rewolucja na polskich drogach? Rewolucja może nie, ale na pewno będzie to widoczna zmiana i cud na miarę biblijnych.

Nie mówicie, że nie udawaliście nigdy, że nie widzicie znajomego, z którym nie macie przyjemności zagadać. To takie niewinne kłamstewko, choć w mniejszej mierze nie dotyczy krótkowidzów, którzy po prostu nie dowidzą. W Polsce od lat trwa zabawa między kierowcami a pieszymi na przejściach w niewidzenie pieszych przez tych pierwszych. Nawet jak widzi, to udaje, że nie i mając swoje półtorej tony przewagi w stali, aluminium, gumy i szkła wymusza nie tyle pierwszeństwo co uległość. Na drogach między kierowcami a pieszymi odbywa się niekończąca zabawa w uległość i dominację.

Ci którzy nie potrafią się pogodzić z prawie jednogłośną decyzją parlamentu (przeciwko głosowało zaledwie kilkunastu szurów, kucy i libków, na łącznie ponad pół tysiąca posłów i senatorów) mają na to jedno wytłumaczenie – że to lewacka ideologia dawania nienależnych praw pieszym na ich własnych przejściach. Ci z mocniej „oświeconymi” umysłami (a nawet przegrzanymi) dostrzegą w tej zmianie prawa działania „światowego porządku” albo antify.

Tymczasem to zwykła nauka, która w dość rozsądny sposób potrafi racjonalnie wyjaśnić dlaczego wypadków na przejściach jest mniej kiedy piesi mają pierwszeństwo, a więcej kiedy takiego pierwszeństwa nie mają. Na zdrowy chłopski rozum powinno być odwrotnie – prawda?

Klucz do rozwiązania tej zagadki tkwi w fizjologii prowadzenia pojazdów mechanicznych. Dość nowego jak na długość istnienia naszego gatunku wynalazku. Nasze mózgi robią wszystko, by się nie przepracowywać. Wiecie co maszynom cyfrowym – telefonom, komputerom sprawia najwięcej bólu liczenia? Przetwarzanie obrazu. Dokładnie jak naszym mózgom. Może was uczyli w szkole, że obraz jaki widzimy pada na siatkówkę oka odwrócony? Taki właśnie pada i trzeba go odwrócić, żeby jaźń zobaczyła to co się w oku odbija. Widzenie na ostro to też pochłania energie, więc ewolucja uznała, że naszemu gatunkowi to jest zbędne. I na ostro widzimy w stożku kilkunastu procent. Reszta nie ma detali. Musimy spojrzeć, żeby te detale dostrzec. Nasi kuzyni – Neandertalczycy byli pod względem wzroku dla nas – którzy wyewoluowaliśmy blisko równika – nie do prześcignięcia w w kwestii ostrości widzenia. Mieli nie tylko dużo większe gałki oczne, ale również bardziej rozwinięty ten fragment mózgu, który odpowiada za przetwarzanie obrazu. To była adaptacja, do warunków słonecznych północy kontynentu, konieczności ogarnięcia bardziej kontrastowego obrazu oświetlonego nisko wiszącym słońcem.

No nie mamy wzroku Neandertalczyka. Nic na to nie poradzimy. I prowadząc pojazdy wciąż domagamy się komfortowych dróg, żeby prowadzenie nas szczególnie nie absorbowało. I byśmy mogli oszczędzać energię. Niektórzy mówią – żeby móc się skupić na prowadzeniu pojazdu – i to tylko wymówka. Nasze ciała gdy nie ma żadnych bodźców starają się wyłączać odbiorniki energii – prowadzimy więc bardziej kierując się instynktami, intuicją, nabytymi nawykami a najmniej używając intencjonalności, czyli zdolności do przewidywania zachowań innych ludzi.

Nowy przepis o pierwszeństwie pieszych wywraca stolik. To zmiana reguł gry ponieważ przejście dla pieszych, które dotąd było częścią jezdni de facto staje się skrzyżowaniem. Skrzyżowaniem z drogą dla pieszych na której to drodze pieszy nie jest intruzem, a nawet jest na prawie. A to prawo jest dość łatwe do wyegzekwowania przez panów w białych czapkach. Nieustąpienie pierwszeństwa staje się w oczywisty sposób widoczne.

Co musi zrobić więc nieszczęsny kierowca poddany takiej nowej i nieznanej na co dzień opresji – a przecież już nie będzie mógł wytłumaczyć się, że mu wtargnął… Szanowny kierowca będzie musiał zaakceptować, że znak D4 to nie jest jakaś informacja o czarnym ludziku w niebieskim prostokącie ale oznacza ustąp pierwszeństwa przej…azdu (ścia). Ten znak teraz trafi na listę kilku, które są ważne (czerwone kółko z białą beleczką, odwrócony żółty trójkąt, trochę mniej czerwony sześcian z literkami ale znacznie więcej niż białe kółko z lamówką i czerwony krzyż na niebieskim).

Rozpocznie się w związku z tym rozglądanie w rejonie przejść dla pieszych. I tu jest cały klucz do poprawy bezpieczeństwa – kierowca rozglądający się doznaje cudu widzenia. Cudu odzyskania wzroku. A gdy już zobaczy, to ma szansę nie zabić niechcący.

Nie ma zbyt wielu przypadków użycia samochodu do popełnienia morderstwa. Prowadząc pojazdy zabijamy niechcący. Nie potrafiąc najczęściej przewidzieć skutków naszego postępowania. Albo zagapiając się, albo nie widząc. Najczęściej zabijają zwykli ludzie. Którzy nie chcieli tego zrobić. I giną też ci, którzy ewidentnie nie mieli na to ochoty, po prostu sklep był po drugiej stronie ulicy.

Nie jestem entuzjastą prawodawstwa uchwalanego od kilku lat. Ale ta zmiana akurat się udała. Charakterystyczne, że przy międzypartyjnej zgodzie (świrów nie liczę). Doceniam.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety EXTRA Jaworzno nr 5-2021

Więcej felietonów znajdziecie: tutaj

Najnowsze

To Top