Felieton

O samochodach w centrach miast oraz o Franciszku Józefie (felieton)

Pozwolę sobie pozostać w sferze mobilnościowej, bo niedawno ukazał się niezwykły, ale to niezwykły sondaż. Rzeczpospolita postanowiła się dowiedzieć co naprawdę ludzie uważają na temat ograniczania dostępności centrów miast dla samochodów. To na okoliczność gigantycznej fali hejtu kiedy to prezydent „Czaskoski” – że pozostanę przy krakoskiej wymowie tego nazwiska – prezydent naszej obecnej stolicy postanowił podążyć ścieżką naszej poprzedniej stolicy (tam gdzie miłościwie nam panował Franciszek Józef) i zawęzić aleje Jerozolimskie tak, że zostawił autkom po jednym pasie w każdym kierunku. A mają dziś po trzy.

To trochę inne zawężanie niż w naszym pięknym mieście, bo my raczej odchudzamy jezdnie niż likwidujemy pasy ruchu. Ale niech będzie – lud został przez profesjonalną sondażownię IBRIS przepytany na okoliczność zawężania… I tu nastąpiło BUM podobne do tego gdy okazało się po badaniach, że prawie wszyscy kierowcy łamią przepisy na przejściach dla pieszych i prawie żaden pieszy ich nie łamie, a jakby poczytać internety to jest dokładnie odwrotnie. Ale w internetach ziemia jest płaska, co nie?

Zacznijmy od tych co nie mają zdania – 18 procent. Ja rozumiem ludzi, którym to zwisa. W sumie jak na wybory pójdzie 64 proc. uprawnionych to politolodzy są na skraju ekstazy. Więc te prawie jedna piąta mającychtowczterechliterach to w sumie niedużo.

Najmniejszą grupą spośród pozostałych czyli jedną piątą zainteresowanych stanowią petrolheadzi, ci z benzyną zamiast krwi, ci co pyszczą w internetach. Oj znam ja takich, znam. I Franciszek, i Józef (jako dwie osoby), i przed nich podpuszczeni, albo którym łamy oddali. Najmniejsza ta grupa uważa, że zawężanie to dyskryminacja kierowców. Najmniejsza. Podkreślmy to raz jeszcze – naj-mniej-sza. I drukowanymi literami: NAJMNIEJSZA.

Ciut więcej, bo 21 procent opinii ludzi którzy jakieś zdanie mają, to te z drugiej strony lustra – ekstremistyczne „samochody won”. Wypad z centrum. Aut w ogóle tam nie powinno być. Zwężać, rozbetonowywać, drzewa sadzić, klomby robić. Już sama świadomość, że ekstremistów zielonej planety jest więcej niż przyspawanych do samochodów jest kojąca i daje jakąś nadzieję. Ale popatrzmy co się dzieje w największej, dominującej grupie…

Prawie sześćdziesiąt procent mających zdanie uważa, że zawężanie jezdni, zmniejszanie ilości samochodów, oddawanie przestrzeni dla zieleni, rowerów i pieszych to… DOBRY KIERUNEK, i takie zmiany powinny być kontynuowane. Znaczy – można jeszcze skrawek jezdni zostawić autkowcom, nawet niech sobie zaparkują na alejach. Ale zapomnijcie, żeby tam była jakaś arteria komunikacyjna ze smrodem i hałasem. To jest miasto. Dla ludzi miasto.

Podsumowując – dobrokierunkowcy z dobrokierunkowcami, którzy chcieliby od razu antyautkowej rewolucji stanowią cztery piąte mających zdanie. Jak to pójdzie dalej w tym kierunku, to pyskaczy zza kierownic będzie trzeba w rezerwatach trzymać jako gatunek wymierający.

Piszę to nie bez małej satysfakcji. Bo trzeba mieć było w sobie nieco odwagi, żeby podążać ścieżką dobra. Bo przecież I Józef, i Franciszek stoją na straży wolności zapierdalania, parkowania gdzie się chce, prawa do potrącania, rozbijania, smrodzenia i hałasowania. I każdy ruch w dobrym kierunku podsycał tylko ich żar i zapalał benzynę w krwi tych co ją tam mieli. A potem było zdziwienie po otwarciu urn wyborczych, że ta samochodowa wizja ma tak niewielkie poparcie.

No ma, takie samo jak sprzeciw przeciwko zawężeniu Alei Jerozolimskich.

A ja jestem bardzo ciekaw wyników badania przeprowadzonego wśród mieszkańców Jaworzna – co oni na to, żeby dokręcić nieco śrubę kierowcom, którzy tranzytem jadą starą Grunwaldzką w centrum.

Czyli, żeby wyeliminować ze ścisłego centrum tych, którzy tę ulicę traktują nie jako punkt docelowy ale po prostu skrót w dłuższej podróży między dzielnicami. Czy mieszkańcy i użytkownicy śródmieścia mieliby coś przeciwko, żeby pozbyć się tych, którzy tylko hałasują i smrodzą bez sensu w centrum skoro mogliby w swoich podróżach skorzystać z innych dróg? Nie mówiąc już o innych sposobach podróżowania.

Czy Wy też chcielibyście poznać prawdziwą opinię ludzi? A nie opierać się na histerycznym hejcie wrzeszczącej mniejszości?

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 13-2021

Najnowsze

To Top