Felieton

Temperatura mokrego termometru (felieton)

Klimatyczna katastrofa klimatycznym kretynom – czyli osobnikom ją kwestionującym – oferuje paskudny, z ich punktu widzenia, efekt: klimatycznych imigrantów na granicach świata o klimacie umiarkowanym, który powoli będzie się stawał jedynym znośnym do życia. A tak się składa, że ci kretyni są przy okazji rasistami i ksenofobami, czyli nie lubią obcych, więc im będzie trudno pogodzić się z konsekwencjami zmian klimatu. A im bardziej będą je kwestionować, żyć jak dotąd, nic nie zmieniać w dziele spalania kopalnego węgla w postaci węgla i ropy naftowej tym więcej będą mieli przy granicach klimatycznych imigrantów. Jak z tym żyć, jak żyć?

Jeśli dziś jeszcze można sobie tłumaczyć, że część tych śniadych czy czarnych ludzi na naszych granicach, to ci, którzy chcą sobie dodać do życia luksusu, to już niedługo najważniejszym emigracji powodem będzie najzwyklejsza chęć uratowania życia przed przegrzaniem ciała w temperaturze mokrego termometru.

Zapamiętajcie ten termin, jeśli go jeszcze nie znacie.

Nasze nieowłosione ciała w warunkach niskiej wilgotności, dzięki poceniu się, są w stanie uniknąć przegrzania w temperaturach powyżej 36 stopni celsjusza. Musi być bardzo suche powietrze, żebyśmy znieśli wyższe temperatury. Ale jeśli jest wilgotno i bardzo gorąco, to system chłodzenia naszego ciała przestaje działać i umieramy z przegrzania. Po prostu. I już. I nic na to nie poradzimy.

Od tego jak bardzo wzrośnie temperatura powyżej okresu przedprzemysłowego zależy, czy fale upałów w warunkach mokrego termometru obejmą obszar zamieszkały przez miliony, setki milionów czy miliardy ludzi.

Z rozczuleniem będzie można wspominać czasy gdy zbiorową histerię wywołało 31 Afganek, Afgańczyków i dziewczynka w żółtym sweterku z rasowym kotem.

Emigranci klimatyczni przyjdą do nas kiedyś tak jak kiedyś nasi prymitywni poprzednicy z Bliskiego Wschodu przyszli mieszkającym tu Neandertalczykom (jakieś czterdzieści tysięcy lat temu), a potem prapolacy przyszli mieszkającym tu od dłuższego czasu Celtów, Gotów i Wandalów (parę tysięcy lat temu). Przypomnę, że my – Polacy – też mamy niemałe zasługi w emigracji ekonomicznej, bo w różnych okresach zdecydowało się na nią łącznie jedna czwarta całego narodu. Zdziwieni? Że co czwarty Polak stąd spieprzył? Bo im było tu po prostu źle, nie było pracy ani pieniędzy? Bo przecież na klimat nie mieliśmy co narzekać. Umiarkowany wszak.

I ci co z powodów klimatycznych przyjdą, to w twarz nam powiedzą, że to nasza – europejczyków wina. Bo nie tylko wymyśliliśmy masowe spalanie kopalnego węgla, ale wymyśliliśmy również styl życia, który można nazwać rozbestwieniem energetycznym.

Każdy z nas zostawia po sobie ślad węglowy, jakiego przez całe pokolenia nie zostawiały całe plemiona jeszcze do niedawna żyjące sobie „dziko” w rzeczywistości mniej cywilizowanej. To nasza europejska cywilizacja podgrzewa planetę i daje powtarzalny wzór podgrzewania innym. Nawet chińskie emisje są tak naprawdę naszymi wyeksportowanymi emisjami, bo za nimi stoją towary, które w wspaniałym kolorowym świecie konsumpcjonizmu sobie spożywamy.

Za negacjonistami klimatycznymi stoją masakryczne pieniądze, naprawdę masakryczne. Wyobraźcie sobie, że w Arktyce odkryto złoża nafty warte ponad bilion dolarów. Nie amerykański miliard, ale nasz bilion. Tysiąc miliardów dolarów. Myślicie, że ten, kto ma możliwość tyle zarobić łatwo odpuści sobie taką okazję?

Ile pieniędzy można wydać na internetowych trolli i botów, które sprytnie będą wykorzystywały naszą wyewoluowaną cechę do upraszczania rzeczywistości, myślenia magicznego i skłonność do wierzeń, żeby przekonać nas o spisku naukowców, którzy już nie tylko są zgodni ale również i pewni, że spalając paliwa kopalne zbyt gwałtownie ingerujemy w klimat i że to się dla naszego gatunku może źle skończyć.

Dlatego biznes węgla i nafty będzie nas przekonywać, że klimat zawsze się zmieniał, i że są wątpliwości czy węgiel i nafta cokolwiek szkodzą. Robią to od lat 70. i są w tym niezwykle skuteczni.

Trafiając do rozumków różnych kretynów, którzy wszędzie węszą spiski i pożytecznych idiotów sami będąc pożytecznymi idiotami. Tylko do tej ich układanki nie pasują ci nieszczęśni migranci klimatyczni… Serią wpisów na fejsie nie wytłumaczy się im, że jak jest ciut bardziej gorąco to się da przeżyć, słodkiej wody od twitterowych wojenek o klimat też nie przybędzie. Zamiast wojen o bogactwa czy o trybut będziemy mieć wojny o wodę i ziemię zdatną do rodzenia zbóż. I cały ten nasz wyimaginowany dobrobyt przyszłych pokoleń rozejdzie się po kościach z nadejściem miliarda głodnych ludzi, którzy przyjdą z miejsc gdzie już nie będzie żadnej przyszłości. Będziemy do nich strzelać?

A co to ma wspólnego z naszym miastem?

Jesteśmy dumni z tego jak przemysł je stworzył. Choć coraz częściej poczuwam obok sentymentu do jego historii również poczucie winy, że tak bardzo przyczyniła się ona do tego, że na granicy koczują teraz ludzie. 31 Afgańczykow i dziewczynka w żółtym sweterku z rasowym kotem.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 19-2021
Więcej felietonów: TUTAJ

Najnowsze

To Top