Z miasta

Janek Martyniak zrehabilitowany!

Radni zdecydowali, że na Podłężu wkrótce powstanie nowy pomnik poświęcony Jankowi Martyniakowi. Młody jaworznianin zginął w trakcie II wojny światowej podczas akcji wyzwalania brytyjskich lotników z obozu jenieckiego.

Jan Martyniak urodził się w 1923 roku, a jego nastoletnie lata przypadły niestety na okres II wojny światowej. Mimo młodego wieku włączył się aktywnie do walki o wolność ojczyzny. Z początkiem 1941 roku został wprowadzony do jaworznickich struktur Gwardii Ludowej Polskiej Partii Socjalistycznej. W konspiracji występował pod pseudonimem „Janek” oraz „Brat Malarza”. Został przydzielony do jednej z „piątek”, czyli pięcioosobowych komórek GL PPS. Oprócz udziału w akcjach sabotażowych i dywersyjnych pełnił także funkcję łącznika pomiędzy Rejonową Komendą GL PPS a oddziałami stacjonującymi w Dąbrowie Narodowej. Przez cały okres działalności w GL PPS był także kolporterem prasy konspiracyjnej w Jaworznie. Znane są tylko niektóre akcje, w których uczestniczył. W kwietniu 1941 roku wziął udział w operacji grupy wypadowej Gwardii Ludowej PPS na Urząd Gminy w Jeleniu. W jej wyniku udało się zdobyć maszynę do pisania, wykorzystywaną następnie do przygotowywania druków konspiracyjnych. Miesiąc później ta sama grupa zdobyła odbiornik radiowy. W grudniu 1942 roku dowodził operacją rozbrojenia oddziałów Werkschutzu, czyli uzbrojonej niemieckiej służby leśnej, pilnującej pomostu w Groboszycach. W jej wyniku udało się zdobyć trzy karabiny z zapasem amunicji.

Od 1943 roku faszyści rozbudowywali w Jaworznie sieć podobozów i aresztów. Na tzw. Chrustach utworzyli obóz, gdzie przetrzymywano jeńców brytyjskich – głównie zestrzelonych lotników. Na początku czerwca 1943 roku młodzi jaworznianie – Jan Martyniak, Mieczysław Bryła i Władysław Kępka podjęli się akcji uwolnienia pięciu lotników. W nocy 10 czerwca przedostali się na teren obozu i uprowadzili lotników. Niestety krótko po wyjściu za druty obozu natknęli się na wracający patrol, wywiązała się strzelanina. Niedaleko obozu padł trafiony Jan Martyniak, osłaniając uchodzących. W obławie na uciekinierów brały udział większe jednostki Wermachtu. Część ukrywających się w lasach pod Bukownem została złapana, o losach innych nie ma wiadomości, wiadomo, że jeden z ocalałych lotników przedostał się do Anglii. Po zakończeniu wojny Ambasada Brytyjska w Krakowie złożyła pisemne podziękowania za przeprowadzoną akcję uwalniania swoich obywateli i uratowanie lotnika. W piśmie złożono kondolencje z powodu śmierci Jana Martyniaka. Wojenny bohater został pochowany na cmentarzu pechnickim, na jego grobie widnieje napis „Śp. Janek Martyniak zginął z rąk hitlerowskiego okupanta 10.VI.1943 r. Przeżył lat 20. Cześć jego pamięci”. W 1968 roku załoga kopalni Komuna Paryska ufundowała pomnik tuż przy ówczesnym torze kolejowym na ul. Ławczanej. Na pomniku widniał napis: „Tu zginął żołnierz Gwardii Ludowej Jan Martyniak”.

Pamięć odzyskana

W ostatnich latach Instytut Pamięci Narodowej wprowadzając ustawę dekomunizacyjną nakazał likwidację tego i wielu innych pomników. Młody bohater z Jaworzna padł ofiarą historycznej nadgorliwości i braku dokładnej historycznej analizy. Pamięć o nim jednak przetrwała, a mieszkańcy podejmowali działania, by przywrócić pomnik do przestrzeni publicznej. Mieszkańcy z własnej inicjatywy w miejscu pomnika umieścili tablicę pamiątkową. Lewicowi działacze z PPS Niepodległość i Antify Jaworzno wiosną złożyli do Urzędu Miejskiego petycję z 205 podpisami oraz opinią profesora z Uniwersytetu Śląskiego, wzywającą do podjęcia uchwały przywracającej pomnik. IPN także zrehabilitował postać Janka Martyniaka i zobowiązał się do poniesienia kosztów wykonania monumentu, jego transportu oraz montażu w miejscu posadowienia. Instytut zaproponował też kształt pomnika, który przybierze formę obelisku, na którym widnieć będzie odlew z brązu wojskowego orła, a także inskrypcja „W tym miejscu 10 czerwca 1943 roku poległ z rąk Niemców Jan Martyniak żołnierz Gwardii Ludowej Polskiej Partii Socjalistycznej walczącej o wolność obywateli i niepodległość Rzeczypospolitej”.

Emocje na sesji

Podczas czerwcowej sesji Rady Miejskiej odbyła się debata i głosowanie nad projektem stosownej uchwały w tej sprawie. Dość nieoczekiwanie wzbudziła ona spore emocje. Radni z opozycji zaczęli kwestionować treść inskrypcji, która ma znaleźć się na pomniku i próbowali tworzyć własną historię. Szczególnie przeszkadzało im, że w treści znaleźli się Niemcy, a nie bliżej nieokreśleni okupanci, chociaż zgodnie z historyczną prawdą to właśnie Niemcy najechali Polskę w 1939 roku. Zresztą w tej kwestii radni opozycji chcieli być bardziej święci od papieża, czy też raczej naszych zachodnich sąsiadów, którzy wciąż ustami swoich przywódców regularnie przepraszają za zbrodnie swojego narodu sprzed 80 lat. Ostatecznie, gdy doszło już do głosowania, to radni opozycyjni chociaż byli na sali obrad, to nie wzięli w nim udziału. To już nie pierwszy raz, gdy zachowali się ten sposób i zlekceważyli własnych wyborców i mieszkańców, którzy zabiegali o utworzenie miejsca pamięci. Czy radni, którzy tak lekceważąco podchodzą do swoich obowiązków i ignorują głosowania, w których udział jest ich obowiązkiem, są aby na pewno dobrymi reprezentantami obywateli? W przeciwieństwie do nich pozostała część radnych poważnie podeszła do sprawy i przegłosowała uchwałę. Dzięki temu pomnik upamiętniający Janka Martyniaka będzie mógł powstać i stać się kolejnym ważnym miejscem upamiętniającym lokalnych bohaterów.

Najnowsze

To Top