Bez kategorii

Siatka dobra, ale dlatego dla opozycji niewygodna

Rada Miejska we wtorek (28 lutego) przyjęła uchwały ustalające nowy plan sieci szkół w Jaworznie oraz granice obwodów szkolnych. Żadna z jaworznickich szkół nie zostanie zlikwidowana, a w naszym mieście będą ponownie funkcjonować 22 ośmioletnie szkoły podstawowe. Mimo tej propozycji – najbardziej korzystnej z punktu widzenia rodziców i nauczycieli – radni opozycji nie poparli uchwał. Przeszły one głosami koalicji JMM i PiS. W nadchodzących dniach uchwały opiniować będzie kuratorium oraz oświatowe związki zawodowe.

Żadna szkoła nie zostanie zlikwidowana
Podczas wtorkowej sesji (28 lutego) przedłożono pod głosowanie ostateczną wersję nowego planu sieci szkół w Jaworznie, która ma obowiązywać w związku z wejściem w życie reformy oświaty. Plan zakłada, iż żadna ze szkół nie zostanie zlikwidowana, co jest ważne z punktu widzenia nauczycieli. Gimnazja znajdujące się w tym samym budynku co podstawówki, zostaną do nich włączone, natomiast mieszczące się w osobnych obiektach ulegną przekształceniu w ośmioletnie szkoły podstawowe. Tym sposobem w Jaworznie będą działać ponownie (jak przed reformą wprowadzającą gimnazja) 22 szkoły podstawowe. To dobra informacja dla rodziców, gdyż dostęp do szkół podstawowych zwiększy się i skróceniu ulegnie droga dzieci do szkół.
– Wszystkie gimnazja staną się szkołami podstawowymi. Będziemy mieć 22 podstawówki zlokalizowane bardzo blisko miejsc zamieszkania rodziców i dzieci. Czyli w istocie proponowana sieć szkół pozwala dzieciom i ich rodzicom w dużo lepszych i komfortowych warunkach korzystać z edukacji, bo należy dodać, iż klasy będą mniej liczne – mówiła podczas sesji zastępca prezydenta Monika Bryl. – Nikt nie ukrywa, że z taką organizacją wiążą się większe koszty funkcjonowania systemu oświaty w naszym mieście. Oczywiście zdajemy sobie z tego sprawę. Ale my chcemy naszym mieszkańcom zapewnić jak najlepszy dostęp do szkół.
Obwody szkolne wracają do postaci bardzo podobnej jak sprzed reformy z 1999 roku. W projekcie uwzględniono drobne korekty granic obwodów wniesione przez radnych opozycji (dotyczące Jelenia i Długoszyna). Okazało się jednak, że żaden argument – nawet fakt zaakceptowania drobnych zmian proponowanych przez opozycję – nie skłonił radnych opozycji do poparcia przedstawionego nowego planu sieci szkół w Jaworznie.
Uchwała przeszła 16 głosami „za” (radni JMM i PiS) przy 7 głosach wstrzymujących się (opozycja). Teraz trzy tygodnie na wyrażenie swej opinii będzie mieć kuratorium oraz oświatowe związki zawodowe. Zważywszy jednak na fakt, iż projekt przygotowywany był w procesie konsultacji z kuratorium i przedstawicielami związków zawodowych, można mieć nadzieję, iż zaproponowany plan sieci szkół nie wzbudzi kontrowersji.

Obwody do zaakceptowania ale…
Nazywanie jaworznickiej opozycji „totalną” ma swoje uzasadnienie, skoro nawet w tak istotnej dla mieszkańców miasta kwestii jak sieć szkół (która przecież musi zostać dostosowana do obowiązujących od stycznia przepisów prawa) poszukuje pretekstu, by nie opowiedzieć się za proponowanymi rozwiązaniami. Pretekstu, gdyż do zasadniczej treści uchwały, czyli planu sieci szkół radni opozycyjni nie wnosili negatywnych uwag. Uznali wręcz, że jest ona dobra.
– Zdaję sobie sprawę, że organ wykonawczy [Prezydent Miasta – przyp. red.] zrobił wszystko, żeby ta reforma przebiegała w miarę bezboleśnie dla środowiska nauczycielskiego, uczniów i rodziców. Obwody proponowane są do zaakceptowania, jednak forma wprowadzenia tej reformy oświaty, zamęt i chaos zmuszają mnie do tego, aby nie przyłożyć ręki do tego projektu uchwały w naszym mieście – mówił opozycyjny radny Grzegorz Piętak (JPO).
Jak zatem z wypowiedzi radnego Piętaka wynika, radni opozycji nie zanegowali planowanej siatki szkół, lecz ich decyzja o nie poparciu jej wypływała z pobudek czysto politycznych – radni związani z Platformą Obywatelską w ten sposób zamanifestowali swój stosunek do reformy oświaty jako takiej.
Potwierdził to również Krzysztof Lehnort (JPO). – W związku z tym, że reforma wdrażana jest w sposób chaotyczny, powiedziałbym niekompetentny i nieudolny, tak jak przekazała to Pani radna Chmielewska, my jako klub będziemy się dzisiaj wstrzymywać. Bo tak jak powiedział Pan radny Piętak, nie przyłożymy się do tego bubla – mówił radny Lehnort.
Okazuje się zatem, że polityka ma większe znaczenie, niż „w miarę bezbolesne” dla nauczycieli, dzieci oraz ich rodziców przejście przez trudny okres wdrażania reformy. Radni opozycji zignorowali również fakt, iż ewentualne niepodjęcie uchwały spowodowałoby wygaszenie gimnazjów z mocy prawa i dramat setek zatrudnionych w nich nauczycieli, którzy trafiliby „na bruk”.
– Pan nie jest posłem. My tutaj nie głosujemy ustawy, lecz głosujemy uchwałę. Naszą lokalną uchwałę Rady Miejskiej dostosowującą siatkę szkół do obowiązującego od początku stycznia prawa – kontrowała radna Renata Gacek (PiS). – Ja nie usłyszałam ani jednej merytorycznej wypowiedzi i żadnego merytorycznego zarzutu, co do projektu uchwały proponowanego przez nasze władze.
Rzeczywiście żaden z radnych opozycji nie wnosił głosów krytycznych w stosunku do planu siatki szkół. Trudno, by tak było, skoro wobec projektu krytycznych uwag nie mieli dyrektorzy szkół, nauczyciele, związki zawodowe, ani rodzice. Co więcej, zaproponowane przez opozycjonistów na Komisji Edukacji w ubiegły piątek drobne zmiany granic obwodów szkolnych zostały do projektu wprowadzone! Nie było zatem merytorycznych podstaw, aby tak skonstruowaną siatkę szkół podważać. Mimo to, radni opozycji nie chcieli jej poprzeć.

„Nie róbcie z siebie królewiczów i królewien”
Skoro nie było podstaw merytorycznych, totalna opozycja musiała znaleźć inny pretekst, aby nie zagłosować za przyjęciem wynegocjowanej siatki szkół. Tym pretekstem był rzekomy brak konsultacji społecznych, a właściwie to, że radni opozycyjni nie byli na nie imiennie zapraszani.
– Nie naszą rolą jest szukać [sic!]. Naszą rolą jest otrzymać rzetelnie, dobrze przygotowane materiały. Tym bardziej w temacie tak poważnym jak edukacja. Nie braliśmy udziału w spotkaniach konsultacyjnych, ponieważ nie byliśmy o tych spotkaniach powiadomieni – podkreślał Krzysztof Lehnort. – Nie otrzymałem ani na swoją skrzynkę mailową, ani do swojej skrzynki jako radny żadnego powiadomienia o konsultacjach i oświadczam o tym z pełną świadomością.
– Każdy z radnych, który chciał się czegoś dowiedzieć, wystarczyło żeby podniósł telefon i zadzwonił albo do Urzędu, albo do Naczelnika Biura Rady, albo do samego Biura Rady, albo do Wydziału Edukacji – żeby się dowiedzieć, kiedy są spotkania w jakimś miejscu. Więc nie róbcie z siebie królewiczów i królewien obrażonych, ponieważ nie jesteście nimi. Macie takie same prawa i obowiązki. Ja się nie czuję pominięty. Tam, gdzie chciałem się czegoś dowiedzieć, dowiedziałem się – wskazywał radny Andrzej Węglarz.
Renata Gacek zaś podkreślała, iż radni powinni jednak wykazywać się samodzielną inicjatywą, ponieważ taka jest ich rola i za to dostają pieniądze w postaci diety.
– Brak konsultacji społecznych, szczątkowe informacje przekazywane radnym opozycji i brak wspólnego dialogu ponad podziałami we wprowadzeniu tej tak bardzo ważnej uchwały, spowodowało że nie popieram takiego działania władzy (…) – grzmiała radna Renata Chmielewska. Kilka minut później przyznała jednak, że… sama uczestniczyła w spotkaniu prezydenta Tadeusza Kaczmarka z radami pedagogicznymi i radami rodziców szkół w Jeleniu.
Skoro zatem według opozycji nie było konsultacji społecznych, to jakim cudem w spotkaniu konsultacyjnym w jeleńskiej szkole brała udział Renata Chmielewska? Chyba tylko alternatywna logika pozwala na stwierdzenie, że nie było konsultacji, a jednocześnie na osobiste uczestnictwo w jednym ze spotkań konsultacyjnych. Alternatywna logika czy polityczna potrzeba kreowania alternatywnej rzeczywistości?

Kozik solidarnie z… PO?
Za nową siatką szkół dostosowującą ją do wymogów wypływających z reformy oświaty nie zagłosował – o dziwo (?) – radny Marcin Kozik. W tej kwestii (jak zresztą w wielu innych) był jednomyślny z radnymi związanymi z Platformą Obywatelską.
Zjednoczona Prawica (PiS, SP, Polska Razem) wprowadziła reformę oświaty. Marcin Kozik próbuje przedstawiać się jako człowiek prawicy, jednak przykład głosowania nad siatką szkół był kolejnym pokazem pójścia ramię w ramię z Platformą Obywatelską – uchwały wdrażającej tę reformę na gruncie Jaworzna nie poparł. Głosował tak, jak radni, którzy weszli do Rady Miejskiej z list PO i tak samo uzasadniał swój głos – rzekomym brakiem konsultacji.
Przed dwoma laty radny Kozik wsławił się bezpardonowymi atakami na ówczesnego wiceprezydenta Dariusza Starzyckiego i jednocześnie kandydata na posła z Prawa i Sprawiedliwości oraz radnych PiS i JMM. Szefa PiS w mieście Kozik atakował wspólnie z działaczami PO.
Tych „zbiegów okoliczności” mogących świadczyć, że Marcinowi Kozikowi jest „po drodze” z PO można wskazać więcej. Choćby ostatni przykład, kiedy radnego Kozika mogliśmy zobaczyć z innymi członkami jaworznickiej opozycji, jak z posłem PO Pawłem Bańkowskim (oczywisty przypadek) uczestniczą w spotkaniu w SP 7 na Podłężu, gdzie zbierano podpisy pod listą poparcia dla referendum w sprawie reformy oświaty.
Marcin Kozik chciał przed dwoma laty startować z list Prawa i Sprawiedliwości do parlamentu. Z list został usunięty. Kluczowi działacze partii w regionie nie chcieli komentować tej decyzji lub robili to bardzo oględnie i wymijająco. Nie jest jednak tajemnicą, że już wówczas – w przededniu bardzo zaciekłej kampanii wyborczej – Marcin Kozik cieszył się szczególnymi względami działaczy Platformy. Co widać choćby na jednym z naszych archiwalnych zdjęć, dokumentującym jak Marcin Kozik podczas sesji Rady Miasta w październiku 2015 r. intensywnie wymieniał się informacjami i pewną tajemniczą teczką, ze znanym działaczem jaworznickiej PO przy okazji kolejnego ataku na Dariusza Starzyckiego.

Ktoś musi podjąć odpowiedzialność
Niezależnie od postawy opozycji nowy plan sieci szkół, dostosowujący ją do obowiązującego prawa został przyjęty. Teraz swoją oficjalną opinię wyrażą związki zawodowe – „Solidarność” Oświatowa oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego. Trzeba zwrócić uwagę, iż olbrzymie znaczenie będzie mieć tu opinia ZNP, które na gruncie ogólnopolskim jest całkowicie przeciwne reformie oświaty. Jeśli ta opinia będzie pozytywna, to oznaczać będzie, iż samorząd rzeczywiście w zadowalający sposób zabezpieczył interes pracowniczy pracowników oświaty w proponowanej uchwale.
Kolejnym elementem będzie opinia kuratorium, która jest wiążąca. To oznacza, że bez pozytywnej opinii kuratorium uchwała nie może wejść w życie.
Co do postawy jaworznickiej opozycji we wtorkowym głosowaniu, trafnie scharakteryzował ją radny Mariusz Kowalski, który zwrócił uwagę, iż głos wstrzymujący się jest metodą ucieczki przed jakąkolwiek odpowiedzialnością. – Wstrzymywanie się, czyli generalnie: „jestem na nie”,„ja w tym palców nie maczałem”, „ja tego nie robiłem”, „wy się męczcie”. Teraz powiemy, że nie było konsultacji: „myśmy o niczym nie wiedzieli”. Wyszło coś „nie halo”? Ale „to nie my!” – kpił z opozycji Mariusz Kowalski. – Najlepiej krytykować. A może weźmy się do roboty!
Radny Kowalski zwrócił też uwagę, że gdyby wszyscy radni zaprezentowali podobną taktykę i wszyscy wstrzymali się od głosu, skończyłoby się to po prostu katastrofą w postaci nieprzyjęcia uchwały i likwidacją gimnazjów wraz z etatami ich nauczycieli.
– Z dawien dawna używanie dzieci do prowadzenia wojen, do prowadzenia potyczek politycznych, a nawet wykorzystywanie dzieci w reklamach jest traktowane jako nieeleganckie, nieetyczne, a w wielu krajach zabronione. W moim przekonaniu granie dziećmi po to, by załatwiać, za przeproszeniem, swoje malutkie „interesiki” polityczne jest tak samo nieetyczne i nieeleganckie – podsumował działania opozycji prezydent.

Najnowsze

To Top