Felieton

Wszyscy za to płacimy (felieton)

Na zdjęciu było piękne błękitne niebo, które widać było przez dziurę w świetliku podziemnego parkingu. Pracownicy podczas porannego obchodu stwierdzili kolejny akt dewastacji. Spokojnie czekałem na film z monitoringu. Jest. Otworzyłem nagranie i pierwszą myślą trwającą sześć sekund było, że ze złej kamery dali. Aż tu z nieba jaworznicki Jaś Fasola. Scena miała tak komiczny potencjał, że mimowolnie parsknąłem śmiechem. Przytłumionym nieco ceną za świetlik. Jakieś cztery tysiące sto trzydzieści pięć złotych i trzy grosze.

Świetliki mają na siebie normę. Rzuca się w nim skórzanym workiem o wadze człowieka i mają to wytrzymać. Na wypadek gdyby ktoś się potknął na dachu i na niego upadł. Tak działają przepisy techniczno-budowlane. O tym co się stało przed zniebozstąpieniem opowiedział drugi film. Grupka młodzieńców – w typie sprejarzy – otoczyło świetlik depcząc zieleniec w gazonie. Jeden z nich nabrał rozpędu i z impetem skoczył. I zniknął. Koleżeństwo wyglądało przekomicznie zaglądając do dziury. Szkoda, że nie mamy kamery nieco bliżej, bo również byli blisko uwiecznienia jako mem o honorowych zdobywcach nagrody Darwina. Ciąg dalszy znamy z pierwszego filmiku, który obejrzały już setki tysięcy ludzi. Skoczkowi zsunęły się spodnie odsłaniając pośladki. A towarzystwo usunęło dowody winy do kosza i zabrało obolałego delikwenta do domu.

Ja bym wezwał karetkę, choć pewnie by nie przyjechała. Takie czasy, że dziś wszystkie stoją z ciężko chorymi na covid pod szpitalami, a po takich wysyła się śmigłowce ratunkowe. Skoczek nie powiedział nic w domu, leżał obolały ze strzaskanymi piętami i kręgosłupem aż do drzwi załomotała policja. Tym razem ładnie się nagrał z twarzy i odnalezienie go zajęło dwie godziny od zgłoszenia zniszczenia mienia. Skoczek od kilku miesięcy jest dorosły, więc jak dorosły będzie odpowiadał.

Nawet rozumiem prośbę rodziców, że pokryją wszelkie szkody, byle tylko wycofać wniosek o ściganie. I tak pokryją. Możliwe, że z nawiązką. Po wyroku. Jestem przeciwny pobłażliwości w takich sytuacjach, bo to zachęca kolejnych do dewastacji. A jest tego niemało i jest kompletnie niezrozumiałe dla normalsów takich jak ja i większość społeczeństwa. Niestety większość dewastacji i złodziejstwa w publicznych przestrzeniach uchodzi płazem. Musielibyśmy mieć nie setki, ale setki tysięcy kamer obejmujących 152 km kwadratowe naszego miasta. Bo dewastacją jest choćby wywożenie śmieci do lasu. Albo wyrywanie świeżo zasadzonych roślin w nowych parkach.

Tego jest tak dużo, że policja nie nadąża umarzać spraw z powodu niewykrycia sprawców…

Ale wróć. Nie zawsze przecież tak jest. Za sprawą politycznego nadzoru ostatnio policjanci muszą wykazywać się skutecznością w ściganiu „przestępstw” politycznych. Biada ci jeśli wymalujesz jakieś antrządowe albo antypartyjne hasło. Przyjedzie ekipa, pozdejmują odciski, ślady DNA znajdą, zrobią triangulację GSM i cię znajdą. Dzisiaj jest taka technika, że mysz się nie prześliźnie – operatorzy telekomunikacyjni muszą grzecznie oddać numery telefonów, które logowały się w pobliżu miejsca zdarzenia. Jeśli miejsce jest odludne, to już cię mają. Jeśli niekoniecznie – to w dwa dni przesieją podejrzanych, że dopadną każdego.

Dlatego do wściekłości doprowadzają mnie pisane od sztancy umorzenia z powodu niewykrycia sprawców w sprawach, które wydawałyby się banalne do rozwiązania. Pamiętacie nagranie z monitoringu sprzed trzech lat? Środek nocy, przystanek na Osiedlu Stałym w stronę Centrum. Wokół żywej duszy, paru gości w hotelu Dalia, stróże pilnujący obiektów usługowych. Ile tam mogło się logować telefonów? Kilkanaście? Na nagraniu facet około trzydziestki odgarnia grzywkę z twarzy, sięga do tylnej kieszeni po butelkę i z impetem rzuca nią w tablicę informacji pasażerskiej rozbijając ją na około kilkanaście tysięcy złotych strat. Ładnie się nagrał. Myślicie, że go znaleźli? Umorzyli. A mógł powiesić plakat z konstytucją, to dostałby… pochodzący ze stanu wojennego zarzut i wyrok uniewinniający, bo stan wojenny jednak jakiś czas temu się skończył.

Identyczne, jeszcze bardziej bulwersujące umorzenie przyszło dla złodziei oświetlenia na kładce w Geosferze. Jeszcze rozumiem Osiedle Stałe… Ale logujące się telefony na kładce w środku nocy? Ile ich było? Myślicie, że ktoś zdejmował odciski palców?

Osobiście lubię jaworznickich policjantów. Znam kilku, choć nie jest to jakaś głęboka znajomość. Uważam ich za sympatycznych, miłych ludzi. Ale jako formacja Policja straciła w ciągu ostatnich miesięcy i lat to co z mozołem budowała przez trzy dekady. Zaufanie społeczne. Wolałbym, żeby swoje siły i środki techniczne jakimi dysponują używali do wyłapywania sprawców dokuczliwych społecznie złodziei i wandali wobec publicznego mienia zamiast do pilnowania odrapanej willi na Żoliborzu.

Tomasz Tosza

Film ze zdarzenia można zobaczyć: tutaj

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 8-2021

Polecamy: Wandalizm kosztuje miliony!

Najnowsze

To Top