Sport i rekreacja

Jaworznickie kluby zakończyły sezon ligowy

Piłkarski sezon 2020/21 był wyjątkowo długi i dostarczył sporo emocji jaworznickim kibicom. Kluby z Jaworzna ostatecznie mogą być w miarę zadowolone ze swoich osiągnięć i powoli już myśleć o kolejnych rozgrywkach.

W zakończonym przed kilkoma dniami sezonie Jaworzno w rozgrywkach ligowych reprezentowały cztery zespoły – Szczakowianka, Victoria 1918, Zgoda i Ciężkowianka. Najlepszy wynik uzyskała ostatnia ze wspomnianych ekip, która w A klasie zajęła miejsce na podium. Pozostałe zespoły w trakcie rozgrywek miały swoje problemy, ale ostatecznie zdołały zrealizować przynajmniej część celów i przede wszystkim utrzymać miejsce w ligach na kolejny sezon.

Szczakowianka: Emocje do końca

Szczakowianka po awansie do IV ligi musiała zmierzyć się z nowymi rozgrywkami i uczyła się dopiero ligi. Nauka momentami była bolesna, ale ostatecznie zespół zapewnił sobie utrzymanie i ulokował się na 10. lokacie. Runda jesienna była całkiem udana jak na beniaminka. Podopieczni trenera Pawła Cygnara zajęli 7. miejsce, zdobywając w sumie 22 punkty. Wiosnę jaworznianie rozpoczęli bardzo dobrze, regularnie punktowali, potem jednak przyszedł kryzys. Sześć porażek z rzędu sprawiło, że zespół przestał się liczyć w walce o miejsca w czołówce, a na dodatek niebezpiecznie przybliżył się do strefy spadkowej. W końcówce sezonu było już mocno nerwowo, popularni Drwale do ostatniej kolejki musieli drżeć o swój byt. Na szczęście w ostatnim decydującym spotkaniu w Siewierzu Biało-Czerwoni stanęli na wysokości zadania i ograli 3:2 miejscową Przemszę, czym zagwarantowali sobie utrzymanie. Ostatecznie Szczakowianka zakończyła sezon na 10. miejscu, mając na swoim koncie 41 punktów. W całym sezonie jaworznianie zaliczyli 12 wygranych, 5 remisów i 15 porażek. Pod względem gry ofensywnej zespół nie wyglądał źle – zdobył w sumie 54 bramki, a to wynik lepszy niż u kilku drużyn z czołówki. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się doświadczony Marcin Smarzyński, który zaliczył 11 trafień. Nie sposób też nie docenić Mateusza Wawocznego, który do zespołu dołączył dopiero zimą, ale zdołał zaliczyć siedem bramek – w tym sporo po stałych fragmentach gry. Prawdziwą pietą achillesową zespołu okazała się defensywa. Szczakowianka traciła bardzo dużo bramek – w sumie aż 66. Pod tym względem gorsza była tylko ekipa RKS-u Grodziec, która zajęła ostatnie miejsce w lidze. Najwyższą wygraną Drwale zanotowali na początku ligowej wiosny, ogrywając przed własną publicznością Unię Kosztowy 5:0. Najwyższą z kolei porażkę Szczakowianka zanotowała także przy Krakowskiej, ulegając 0:5 Warcie Zawiercie. To jak zakończył się sezon, na pewno nie do końca zaspokoiło ambicje Biało-Czerwonych. Biorąc jednak pod uwagę to, jak wyglądała wiosna, trzeba to uznać za niezły wynik. Pierwszy sezon w nowej lidze zawsze jest trudny, a Szczakowianka na dodatek dysponowała jedną z najmłodszych drużyn w całej lidze (zajęła 3. miejsce w klasyfikacji PRO Junior System). Kolejne rozgrywki dopiero zweryfikują to, w jakim kierunku zmierzać będzie zespół.

Victoria 1918: Stopniowa odbudowa

Dla sympatyków Victorii 1918 sezon 2020/21 pełen był emocji. Początki były trudne, ale druga połowa rundy wiosennej przyniosła nieco pozytywnych wrażeń i ostatecznie zespół zanotował nie najgorszy wynik, meldując się na 9. pozycji w lidze okręgowej. O ligowej jesieni Biało-Zieloni zapewne chcieliby szybko zapomnieć. Drużyna notowała sporo porażek i znalazła się tuż nad strefą spadkową. Dodatkowo mecze torpedowała pandemia, a sporo pojedynków rozgrywać trzeba było w innych terminach, niż pierwotnie zaplanowano. Wiosną zespół miał do rozegrania prawdziwy maraton, który też odbywał się z problemami. Po zaliczeniu zaległych spotkań liga została zawieszona, ale ostatecznie udało się doprowadzić rozgrywki do końca. Victoria bardzo długo się rozkręcała, ale gdy już nabrała tempa, to w maju wygrała aż pięć spotkań z rzędu i uciekła z dołu tabeli do bezpiecznej strefy. W końcówce sezonu było już trochę gry w kratkę, ale ostatecznie udało się obronić pozycję w środku tabeli. 9. miejsce na koniec sezonu to niemal powtórka sprzed roku, kiedy to Biało-Zieloni kończyli sezon na 10. lokacie. Zespół zakończył rozgrywki z 42. punktami na koncie, na co złożyło się 12 zwycięstw 6 remisów i 14 porażek. Jeśli chodzi o samą grę, to nieźle wyglądała ofensywa – zespół zdobył w sumie 68 bramek, co jest czwartym wynikiem w całej lidze. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Jakub Żmuda, który zdobył 14 bramek. Defensywa pozostawiała już więcej do życzenia, a sezon drużyna kończyła z 61 straconymi bramkami. Najwyższą wygraną Victoria 1918 zanotowała w maju, gromiąc aż 7:0 Sosnowiankę Stanisław Dolny. Z kolei w przedostatniej kolejce sezonu jaworznianie zostali zupełnie rozbici przez zwycięzcę całych rozgrywek – Tempo Białka pokonało Victorię aż 8:0. Biało-Zieloni kolejny już sezon spędzili w okręgówce i chyba można powiedzieć, że stali się typowym ligowym średniakiem, który raczej nie pozwala się doganiać ekipom ze strefy spadkowej, ale też nie jest w stanie gonić poważniej ligowej czołówki. W kolejnym sezonie rozgrywki w Małopolsce czeka spora reorganizacja i większość zespołów będzie mocno musiała się napocić, by nie zejść o szczebel niżej. To na pewno będzie ciekawa weryfikacja siły Biało-Zielonych, których ambicje sięgają na pewno wyżej niż zaledwie szósty szczebel krajowych rozgrywek.

Zgoda: Beniaminek na plus

Zakończony właśnie sezon był prawdziwym testem wartości dla ekipy z Byczyny i można powiedzieć, że Zgoda ten test zaliczyła z oceną pozytywną. Byczynianie po awansie do ligi okręgowej za cel postawili sobie utrzymanie na tym szczeblu i dopięli swego, a dodatkowo jeszcze pokazali sporo dobrej gry. Już runda jesienna przyniosła kilka bardzo dobrych wyników, w tym zaskakującą derbową wygraną. Wiosnę podopieczni trenera Jagody rozpoczęli od serii trzech zwycięstw, co pozwoliło na dużo spokoju w dalszej części sezonu. Kolejne tygodnie nie były już tak udane, przewaga nad strefą spadkową stopniowo topniała, ale w kluczowych momentach byczynianie potrafili pokazać pazur i zapunktować. Ostatecznie w swoim pierwszym po latach sezonie w lidze okręgowej Zgoda zajęła 12. lokatę, mając na swoim koncie 35 punktów. Złożyło się na to 10 zwycięstw, 5 remisów i 17 porażek. Jak na beniaminka, to drużna prezentowała się całkiem dobrze i cały sezon może potraktować jako dobre przetarcie przed następnymi rozgrywkami. Na pewno przydałoby się nieco poprawić grę w ataku – 41 zdobytych bramek to jeden ze słabszych wyników w całej lidze. Można powiedzieć, że już tradycyjnie najlepszym strzelcem zespołu okazał się doświadczony Paweł Kalinowski, który wpisał się na listę strzelców aż 17 razy i trudno sobie wyobrazić Zgodę bez niego w ataku. Zgoda traciła też zdecydowanie za dużo bramek – w sumie aż 66. Najwyższą wygraną Żółto-Zieloni odnotowali jesienią, kiedy to ograli przed własną publicznością 4:1 Garbarza Zembrzyce. Najwyższą porażkę z kolei byczynianie zaliczyli w starciu z Brzeziną Osiek, której ulegli 1:6. Cały sezon Zgoda w sumie może zaliczyć do udanych, główny cel został bowiem zrealizowany. Bardzo ciekawe, jak zespół z Byczyny prezentować się będzie w kolejnym sezonie, gdy już na dobre okrzepnie w ligowych realiach.

Ciężkowianka: Zasłużone podium

Ciężkowianka w ostatnich latach wypracowała sobie mocną pozycję w chrzanowskiej A klasie i śmiało można ją już zaliczyć do ligowych potentatów. W zakończonym przed kilkoma dniami sezonie jaworznianie potwierdzili swoją siłę i zajęli miejsce na podium. Już jesienią Ciężkowicki Walec prezentował się bardzo dobrze, co dawało nadzieje na dobre miejsce na koniec rozgrywek. Zimą doszło do zmiany na stanowisku trenera – Wojciecha Tomasiewicza, który odszedł do Szczakowianki, zastąpił Szymon Pieczka. Młody trener wbrew obawom świetnie poradził sobie z prowadzeniem zespołu, a wiosną Ciężkowianka imponowała swoją postawą, wygrywając aż 12 z 14 spotkań. Ostatecznie klub z Ciężkowic zajął 3. miejsce, ustępując minimalnie Fablokowi Chrzanów i Błyskawicy Myślachowice. Ciężkowianka sezon zakończyła z 65 punktami na swoim koncie, zaliczając w sumie 21 zwycięstw, 2 remisy i 5 porażek. Ciężkowiczanie imponowali szczególnie swoją ofensywą, regularnie gromili kolejnych rywali i w sumie zdobyli aż 108 bramek, co jest wynikiem co najmniej imponującym. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Mariusz Biel, który aż 27 razy trafiał do siatki rywali. Również defensywa zasłużyła na uznanie – zespół stracił w sumie tylko 33 bramki, co jest drugim wynikiem w całej lidze. Najwyższą wygraną Ciężkowianka zanotowała w domowym starciu z Promykiem Bolęcin, gromiąc rywali 8:1, z kolei najwyższa porażka to 1:3 z Błyskawica Myślachowice. Ciężkowicki Walec wygląda wyśmienicie i kto wie, czy w kolejnych rozgrywkach nie będzie poważnie liczył się w walce o okręgówkę. Wydaje się, że obecnie A klasa to już trochę za niski pozom dla tak solidnej ekipy i na pewno warto się jej będzie przyglądać w kolejnych miesiącach.

Tekst pochodzi z gazety: EXTRA 14-2021

Najnowsze

To Top