Felieton

Strzeż się ruskich onuc (felieton)

No i mamy wojnę. Prawdziwą. Gorącą. U granic. Wojnę dobra ze złem, gdzie póki co zło dostaje ostro w tyłek ale dobro i niewinni cierpią czyniąc zło jeszcze gorszym. Ostatni felieton był o tym jak przygotować miasta na katastrofy klimatyczne. Choć cztery miesiące temu przewidziałem, że paliwo będzie po osiem złotych (byli tacy co się podśmiechiwali…), to powinienem wtedy pisać, że miasta przygotowane na szaleństwa pogodowe będą również świetnie przygotowane jako twierdze na wypadek najazdu. Ale felieton zginął w o wiele ciekawszych doniesieniach z frontu…

Od pierwszego dnia byłem optymistą co do przebiegu wojny. Z każdym kolejnym dniem optymizm rósł. I dziś już wiem, że ruscy tę wojnę przegrali. Tylko jeszcze musi to do nich dotrzeć. W tysiącach cynkowych trumien z ciałami jedynaków. Mało kto zwraca uwagę na to w jak koszmarnej sytuacji demograficznej znajduje się Rosja. Wymyślili sobie armię z poboru, a za chwilę poborowych im braknie, bo się po prostu nie urodzili w ilości wystarczającej, żeby zapełnić przygotowane dla nich koszarowe prycze. To nie jest Rosja sprzed 80 lat, kiedy kobiety rodziły czwórkę i więcej dzieci. To jest starzejący się kraj pełen jedynaków. Ruska technika na dodatek wymaga wykwalifikowanych inżynierów wojskowych. Przez dwie dekady z rzędem ich nie kształcili, więc im się już kończą, albo już są na emeryturze. Za kilka lat Putin by już nie miał kim prowadzić wojny. Analitycy zastanawiali się na początku kampanii co się stało z ruskim lotnictwem, dlaczego tak mało lata? Odpowiedź okazała się banalna – bo nie ma kim…

Ta wojna jest pokłosiem rojeń o wielkości. Imperialnego wstawania z kolan. Obrony Europy przed zdegenerowaną moralnością elgiebetów, sodomią i poróbstwem liberalnych elit Zachodu. Prawa człowieka? Jakie prawa człowieka? Praworządność? Dajecie spokój. Kto o tym słyszał. Liczy się wspólnota narodowa zgromadzona wokół naczelni…ego wodza Państwa. Putin oferował zachodnioeuropejskiej i polskiej prawicy konserwatywną alternatywę. Tak przynajmniej można było przeczytać w prorządowych gazetach wydawanych przez ruskie onuce. Taka narracja była.

I teraz wyjaśnienie co to onuce są, bo nie wszyscy wiedzą. Rosyjska armia długo nie używała skarpetek. Zamiast nich ruscy żołnierze owijali nogi w bawełniane szmatki. I do walonek. I tak odziana w onuce armia szła nieść ruski mir, co należy tłumaczyć jednocześnie jako świat, jako pokój i jako porządek. Widzimy teraz ten ruski mir w gruzach ukraińskich miast.

Onuc są trzy rodzaje. Te płatne farmy automatycznych i ludzkich trolli, które szczuły dotąd na Unię, na szczepionki, na to, że człowiek nie ma wpływu na zmiany klimatu (w domyśle – zamiana ruskiej ropy, gazu i węgla w dwutlenek węgla to nic złego). Płatne onuce mają nawet swoje sukcesy – podpuściły Brytyjczyków do wyjścia z Unii, a Amerykanów pomogły wybrać pomarańczowego błazna za prezydenta. Drugi rodzaj onuc – niestety to już nasze własne – to ludzie, którzy dogłębnie są przekonani, że zło czai się w wolnych mediach, w wolnych sądach, w prawach człowieka, w Unii Europejskiej, która niby miała być „brukselską okupacją Polski”a flaga unijna szmatą…, a rasizm jest w porządku i w ogóle to homoseksualiści to nie ludzie. Przy okazji mają szajbę spiskową, antyklimatyczną, prosamochodową i denialistyczną. Najgroźniejsi. Bo wierzą w to co mówią (wśród nich sami nasi „sojusznicy” – Orban, Le Pen, Salvini i Trump). Trzeci rodzaj onuc sami Rosjanie nazwali pożytecznymi idiotami „paljeznyj idiot”. Najzabawniejsze, że oni potrafią być nawet do głębi antyrosyjscy werbalnie, ale jak przychodzi co do czego to realizują kremlowską agendę. Dają się tak łatwo podpuszczać… Oni nawet nie są bardzo groźni, ale niestety jest ich cała masa. Za dużo jak na te złe czasy.

Kamień spadł mi z serca, gdy kilka dni po inwazji okazało się, że świat zachował się właściwie. Nawet Niemcy, którzy dali się przez dekady wrobić w rolę pożytecznych idiotów w jednej kwestii – że Rosja myśli racjonalnie i wzajemne interesy są największą gwarancją pokoju. Poziom wkurzenia zwykłych Niemców, którzy okazali się naiwnością godną wzorca naiwności z Sevre (gdyby istniał) osiągnął szczyty. Polacy się nie zdążyli wkurzyć, bo gremialnie rzucili się do pomocy.

I wtedy ruskie onuce zaczęły swoje – że migranci, że zabiorą pracę, że trzeba ich utrzymywać, że czarnoskórzy studenci, że teraz będą mieli większe prawa niż zwykli Polacy… Znajomi z Podkarpacia donieśli, że u nich się to rozniosło i ludzie tak w pracy i na mieście rozmawiają. I że to jest przytłaczające. Pocieszyłem ich, że te negatywne emocje zbyt łatwo u ludzi wzbudzić, bo tacy jesteśmy. I trzeba to tolerować i nie wchodzić w dyskusję. Nazajutrz po tej rozmowie miałem okazję zweryfikować swoje dobre rady – taką samą ruską narracją poleciał jeden z pracujących w mojej instytucji. Resztkami siły woli powstrzymałem się, żeby nie podejść i mu nie ****.

Niestety nie łudzę się, że to może być szybka wojna. Ona ma w sobie coś z najgorszych wojen które toczą się między najbliższymi sobie ludźmi. To będzie zastępcza wojna między cywilizacjami a one trwają długo. Toczona rękami Ukraińców, którzy swoją krwią zasłużą – jak nikt – na przynależność do Zachodu. A jeśli oni będą Zachodem, to będzie najwspanialsza wiadomość dla Nas. Już nas wtedy żadna onuca ani pożyteczny idiota z Zachodu nie wyprowadzi.

Chwała Ukrainie

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 5-2022
Więcej felietonów: TUTAJ

Najnowsze

To Top