Felieton

Jeśli będzie trzeba zapłacić, to zapłacimy (felieton)

Zacząłem dzień od oglądania takiej animowanej mapy z odbijanym przez Ukraińców terytorium. Miesiąc temu budziłem się i natychmiast brałem do ręki telefon, żeby sprawdzić czy Kijów przetrwał noc. Dwa miesiące temu cieszyłem się, że LPG spadł poniżej trzech złotych, dziś cieszę się, że nie kosztuje cztery. Wojna zmienia każdą perspektywę.

Dzieje się historia. Racjonalnie rzecz biorąc ona nie powinna się dziać. Przecież mieliśmy wymyślony system w który wojna nie powinna nikomu się opłacać. Lepiej można zarobić na handlu niż na grabieży. Ale to tak wygląda, gdy mamy włączoną racjonalność. Zupełnie inaczej sprawa się ma gdy włączymy ideologię i namiętności. Dzisiejsza putinowska Rosja jest dokładnie taka sama jak hitlerowskie Niemcy. I ścieżka jaką przeszła jest w sumie podobna – od upokorzenia rozpadu imperium (Niemcy w upokarzający sposób przegrali wojnę, którą wywołali), do nacjonalistycznego i rasistowskiego amoku, który wywołał kolejną wojnę przy aplauzie prawie całego narodu.

Historia jednak przyspieszyła. Niemcy przynajmniej mogli nacieszyć się przez parę lat zdobyciem połowy Europy i północnej Afryki. Ruscy dostali łomot od pierwszego dnia. A z każdym dniem dostają większy. I mimo tego 71 procent Rosjan popiera Putina. Popiera go również niewielka grupa Polaków. Tak. Wśród nas też są fascynaci wziętych z anusa ideologii. Albo chociażby praktycy putinowskich metod – bo a to sobie sądy podporządkują, żeby dobre wyroki mieć, a to firma naftowa gazety wykupi, żeby pisały to co się chce w nich przeczytać, a to się wyhoduje nowych oligarchów i nowe elity…

Wczoraj przypadkiem otworzył mi się tekst, który napisałem pięć lat temu. Taki uniwersalny się okazał: „XX. wiek jest świetną lekcją – całe narody ulegały ideologicznym paranojom. Przyzwoici ludzie stawali się oprawcami, albo – co było znacznie częstsze – byli obojętni wobec chorych psychicznie ideologów zamieniających nas w bestie. Obojętność jest zagrożeniem dla bytu każdego z nas tylko przesuniętym w czasie.

Demokracja jest systemem, w którym politycy mogą pozwolić sobie na błędy, bo jest w nim tyle bezpieczników, że z perspektywy historii są one zupełnie nieznaczące. Ułożony w 1815 roku system wersalski nie zawierał ich wystarczająco dużo. Co skończyło się hekatombą I wojny światowej i jej dogrywką dokonaną dwie dekady później. Historycznie rzecz biorąc to była jedna wojna. Która kosztowała życie setek milionów ludzi. I zdarzyła się w „cywilizowanej” Europie. Światowa była jedynie z powodu systemu kolonialnego.

Wspólnota europejska – stworzona przez myślicieli – jest takim bezpiecznikiem, żebyśmy nie skoczyli sobie do gardeł. Historycznie patrząc – każdy kto występuje przeciwko jej systemowi jest potencjalnym zbrodniarzem mającym na rękach krew milionów. Unia ma oczywiste wady, ale również jest systemem, który potrafi się regenerować i naprawiać.”

Dziś widać jasno, że wolny świat paranoi nie uległ. Paranoi ulegli Rosjanie i ich europejskie nieliczne onuce. Są zarażeni. Należy ich izolować dla ich i naszego dobra. Nie uda się ich zagłodzić, żeby zmądrzeli. Tak to nie działa. Nie powinno się ich nawet bombardować, bo historia uczy, że to nigdy nie działa na zaczadziałych ludzi. Potrzebna jest izolacja, sanitarny kordon. Odcięcie. Niech sobie żyją jak chcą. Ale bez korzystania z wolnego świata.

Badania opinii publicznej są jednoznaczne – jesteśmy gotowi jako społeczeństwo ponieść koszty tej izolacji. Zapłacić więcej za węgiel, zapłacić więcej za gaz, czy benzynę. Wojna zmienia perspektywę. Ale zobaczycie niedługo jak aktywne będą onuce, żeby zmienić to nastawienie… Będzie się działo.

Co nowoczesne miasta mogą zrobić z energetyczną izolacją Rosji? To się już wydarzyło pół wieku temu w miastach Zachodu, kiedy kurki z ropą zakręcili Arabowie w czasie wojny Jom Kipur. Wtedy zaczęły się zmiany, które umożliwiają takim Niemcom, Holendrom, Duńczykom życie jeśliby znów miało ropy brakować. Skorygowano urbanistykę miast, zabrano przestrzenie samochodom, rozbudowano transport publiczny. Ku zaskoczeniu wszystkich im bardziej dokręcano śrubę indywidualnym samochodom tym bardziej rosła badana jakość życia mieszkańców. W ich deklaracjach. Cały ten proces był mozolny, rozłożony na dekady, ale okazał się skuteczny.

Polska przeszła drogę w przeciwnym kierunku. Nie wszystkie miasta, ale prawie wszystkie. I będzie bolało izolowanie Rosji, która jedyne co dziś ma na sprzedaż to surowce, głównie energetyczne. Tylko do tego Rosja służy światu (sprzedawali też sprzęt wojskowy, ale po trwającej jego antyreklamie już raczej kokosów na tym nie zrobią). Spodziewam się, że wojna na Ukrainie wywoła w polskich miastach podobny proces jak po wojnie Jom Kipur. Onuce będą starały się to blokować, nie mam wobec tego żadnych złudzeń, ale wiem też, że i przed wojną największym marzeniem kierowców w Polsce było to, żeby był mniejszy ruch. Samochodów oczywiście.

Tomasz Tosza

Felieton pochodzi z gazety: EXTRA 6-2022
Więcej felietonów: TUTAJ

Najnowsze

To Top